Cena dla kierowców z zagranicy została ustalona na podstawie średniej cen oleju napędowego z Austrii, Czech i Polski, przy wykorzystaniu danych UE. Podano ją już w czwartek, ale rząd dał czas stacjom benzynowym na przygotowanie dystrybutorów.
Cenę dla kierowców ze Słowacji w dalszym ciągu ustala rynek, ale rząd prosił jedyną rafinerię w kraju, Slovnaft, która należy do węgierskiego koncernu MOL, o ostrożne podnoszenie cen. Litr oleju napędowego w weekend kosztował nieco ponad 1,5 euro.
Premier Robert Fico, który ogłaszał w środę decyzję rządu, mówił o turystyce paliwowej i zarzucał Polakom wysuszanie słowackich stacji. - Doszło do sytuacji, w której na północy Słowacji dosłownie wyschły dziesiątki stacji benzynowych, ponieważ ceny są tam niższe niż w Polsce. Obywatelom Polski opłacało się i nadal opłaca się przyjeżdżać na terytorium Słowacji w celach zakupowych i zaopatrywać się w paliwo na terenie Słowacji – tłumaczył powody wprowadzenia podwójnych cen.
W niedzielę w programie słowackiej telewizji państwowej premier stwierdził, że nie obawia się stwierdzenia nieprawidłowości przez Komisję Europejską, ponieważ rozporządzenie o cenach wprowadzono jedynie na 30 dni i brukselskie instytucje nie zdążą na nie zareagować.