Nie zabrakło też legendarnego przewodnika tatrzańskiego Apoloniusza Rajwy, który w tym roku kończy 92 lata. Wspominał dzień, w którym przyjechał z mamą do Kuźnic i pierwszy raz zobaczył kolejkę:
Nie wyjechałem wtedy kolejką na górę, bo mama jak zobaczyła to pudełko wiszące, przestraszyła się, że urwie. Powiedziała: "Ty tu zostań, przynajmniej ty przeżyjesz". Zostałem wtedy na dole, a ona pojechała, razem z ciotkami, na górę. Był 14 września 1947 roku. A dziś wyjechałem znowu, po 79 latach, może po raz ostatni. Poza tym to ja jestem dwa lata starszy od kolejki.
Z okazji jubileuszu dzisiaj na Kasprowym Wierchu można zobaczyć pokazy narciarstwa na zabytkowym sprzęcie. Uczestnicy są przebrani w stare, często przedwojenne stroje. Takie ubrania mają też na sobie pracownicy PKL, przewodnicy tatrzańscy są w strojach ludowych. To prawdziwa podróż w czasie. I jest częścią obchodów jubileuszu istnienia Polskich Kolei Linowych.
Dzisiaj z kolejki linowej, według szacunków grupy PKL, korzysta ponad 600 tys. osób rocznie. Spółka zarządza ośmiona ośrodkami na południu Polski.
Kolej na Kasprowy Wierch była jednym z najbardziej ambitnych przedsięwzięć inżynieryjnych II Rzeczypospolitej. Prace rozpoczęto 1 sierpnia 1935 roku, inwestycji ukończono w niespełna siedem miesięcy – tempo uznawane wówczas za wyjątkowe nawet w skali Europy.
W lutym 1936 roku pierwsi pasażerowie dotarli na Myślenickie Turnie, a miesiąc później – 15 marca – uruchomiono pełne połączenie z Kuźnic na Kasprowy Wierch. W 25. rocznicę uruchomienia kolei ówczesny minister komunikacji Józef Popielas pisał o budowniczych: „Ich zapał i upór pomogły przezwyciężyć rozliczne trudności, grożące tej pięknej inicjatywie. Roboty trwały niespełna siedem miesięcy… Prowadzono je nie tylko szybko, ale i nad podziw solidnie".