W miejscu wypadku nie było zasięgu telefonicznego, więc dziesięciolatek sam zszedł do schroniska, by poprosić o pomoc. Najpierw ze schroniska wyruszyli z nią inni turyści, chwilę później przylecieli słowaccy ratownicy i zabrali rannego mężczyznę śmigłowcem do szpitala w Popradzie. Potem przylecieli kolejny raz - tym razem już, by zabrać dziesięciolatka.
W Tatrach wciąż jeszcze zimowe warunki - jest sporo śniegu, obowiązuje pierwszy stopień zagrożenia lawinowego.