Ostrą dyskusję i emocje budzi niemal każda sprawa rozpatrywana przez sądecką radę miasta. Osią podziału stała się jednak w ostatnich miesiącach obsada funkcji w prezydium rady. Kiedy pół roku temu obozowi prezydenta Ludomira Handzla udało się zbudować większość w radzie doszło też do pierwszej próby odwołanie przewodniczącej Iwony Mularczyk reprezentujących klub radnych Prawa i Sprawiedliwości. Wniosek w tej sprawie nie trafił jednak w ogóle pod głosowanie bo sesje od dwóch lat odbywają się w Nowym Sączu w trybie zdalnym. W takim trybie nie da się przeprowadzić głosowania tajnego, niezbędnego przy decyzjach personalnych. Spór narastał i dziś radni Koalicji Nowosądeckiej i Koalicji Obywatelskiej spełnili wcześniejszą zapowiedź i złożyli doniesienie do prokuratury regionalnej w Krakowie.
Celem zbadanie tego, czy doszło do popełnienia przestępstwa, konkretnie przestępstwa nadużycia uprawnień, niedopełnienia obowiązków na szkodę interesu publicznego, ponieważ takie działanie przewodniczącej niewątpliwie działa na szkodę interesu publicznego, interesu samorządu poprzez upośledzenie kompetencji Rady Miasta do samostanowienia o własnych oraganach
- tłumaczył szef klubu radnych Koalicji Nowosądeckiej Maciej Prostko.
Radny Leszek Zegzda powtórzył zarzut formułowany od dawna, zgodnie z którym przewodnicząca blokując zmiany w prezydium ma się kierować wyłącznie własnym interesem nie chcąc tracić prestiżowej funkcji.
- Oczywiście wszyscy wiemy i wszyscy rozumiemy, że to jest pretekst i to na dodatek pretekst haniebny, ponieważ używa jako argumentację naprawdę poważną pandemię. Dzisiaj już nie ma żadnych powodów, żeby w sposób normalny nie funkcjonować.
Próbując przełamać impas, obóz prezydencki wprowadził wcześniej zmiany w statucie miasta. Miały one zmusić przewodniczącą albo do zwołania sesji w normalnym trybie, albo stworzenia warunków do tajnego głosowania. Zmiany radni PiS zaskarżyli do służb prawnych wojewody, ale skarga nie przyniosła skutku - przypomniał dziś radny Krzysztof Głuc:
Co ciekawe, zostało to oprotestowane przez panią przewodniczącą i kliku radnych, zgłoszone do nadzoru prawnego wojewody, który jednak odmówił wszczęcia jakiegokolwiek postępowania w tej sprawie. A więc zmiana w statucie stała się prawem.
Mimo kolejnych mocnych słów ze strony przeciwników przewodnicząca Iwona Mularczyk nie zmienia stanowiska, a kwestia z mian w statucie jej zdanie jest ciągle otwarta.
Złożyłam dzisiaj do prokuratury wniosek o zbadanie zgodności zapisów, które zostały umieszczone w uchwale statutowej, również żeby prokuratura sprawdziła te przepisy.
Iwona Mularczyk nie zamierza też niczego zmieniać w sposobie zwoływania i prowadzenia sesji.
Moje działania są zawsze zgodne z prawem i w granicach obowiązującego prawa. Gdyby zostały zniesione obostrzenia, na podstawie których nie mogę prowadzić sesji zdalnej, to taka sesja by się dzisiaj nie odbyło. Jednocześnie informuję, że nie jesteśmy jedyną gminą, która w trybie zdalnym obraduje.
Twarde stanowiska obu stron powodują, że na porozumienie wydaje się niemożliwe. Jedyną szansą na wymuszenie pozostają w związku z tym orzeczenia prokuratorów.