Matka dziecka zarzuciła władzom gminy, że droga do jej osiedla jest źle utrzymywana; o sensowne odśnieżanie zaapelował też dyrektor limanowskiego szpitala. Wójt Janusz Opyd odrzucił te zarzuty. Przekonywał, że na tym odcinku drogi jest znak nakazu jazdy w łańcuchach, a karetka – jego zdaniem – była źle wyposażona.
Proszę pana dyrektora, żeby mi podał wymiary opon tej karetki. Takie łańcuchy, przyzwoitej klasy i łatwe w montażu, ufunduję ze swoich pieniędzy, łącznie z takimi rękawicami
- mówił wójt.
Janusz Opyd dodał, że warto mieć ze sobą rękawiczki, żeby nie pobrudzić sobie rąk przy zakładaniu łańcuchów. Jego zdaniem kierowca karetki transportowej, ignorując znak nakazu, złamał prawo i stworzył realne zagrożenie dla siebie i małego pacjenta.
Przypomnijmy tę historię: kilka d ni temu karetka pogotowia, transportująca dziecko po poważnej operacji, utknęła na oblodzonej drodze prowadzącej do osiedli Faltynówka i Flądrowka; choć trasa była częściowo odśnieżona, brak posypania jej piaskiem sprawił, że stromy odcinek zamienił się w lodowisko.
Mimo zimowego ogumienia, ambulans stracił przyczepność i stanął w poprzek jezdni, blokując przejazd. Ratownicy i rodzina przenieśli osłabione dziecko do prywatnego samochodu terenowego z napędem na cztery koła. Tylko taki pojazd był w stanie pokonać śliską nawierzchnię.
Kłopoty z dojazdem do szpitala/pacjenta miały też sądeckie karetki.