Jak mówi kapitan Bogusław Szydło z komendy małopolskiej Państwowej Straży Pożarnej, ratownicy otrzymali już konkretne dyspozycje dotyczące działania na miejscu. "Zadania na miejscu to będzie usuwanie skutków wiatrów i opadów. Sprzęt, który ze sobą zabieramy to piły, kamizelki, linki asekurujące do działań na wodzie i wodery" - dodaje.
W małopolskiej ekipie znalazło się też kilku strażaków z Tarnowa. "Szukaliśmy oczywiście ludzi doświadczonych w takich akcjach, m.in. w usuwaniu powalonych drzew" - tłumaczy Piotr Szpunar komendant Państwowej Straży Pożarnej w Tarnowie.
A jak dodaje Bogusław Szydło, jeśli w ciągu trzech dni nie uda się wykonać wszystkich zleconych zadań, akcja może zostać przedłużona o kolejne dni.
(Joanna Orszulak, Marcin Golec/ko)