Oglądamy historię inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami. Lata 90. ubiegłego wieku. Towarzyszymy grupie wybitnych, młodych tancerzy, którzy w pewną zimową noc przygotowują się do spektaklu w opuszczonej szkole na odludziu. Taneczna próba w rytm przebojów takich grup jak Daft Punk, Apex Twin i Soft Cell zamienia się bardzo szybko w pełną seksualnego napięcia imprezę. Gdy wychodzi na jaw, że domowej roboty sangrię ktoś „doprawił” narkotykami, dzika zabawa w zamkniętej i obskurnej przestrzeni przeradza się w ekstremalną, psychodeliczną podróż. Film Gaspara Noé może przywodzić na myśl takie filmy, jak: „Suspiria”, „Querelle” czy „Opętanie”. Jest jednak znacznie trudniejszy w odbiorze – zaadresowany przede wszystkim do widzów wyczulonych na środki filmowego wyrazu; ekwilibrystyczną pracę kamery, nieraz inwazyjną grę świateł i sferę audialną filmu – z muzyką tak transową jak i nieznośną dla ucha.
Cel jest jeden: wciągnąć widza w świat filmu, tak by w pełni podzielił doświadczenie bohaterów. Nie o tradycyjną identyfikacje jednak chodzi, tylko od sensualne oddziaływanie: lejącego się z tancerzy potu, ściekającej krwi, miotających się po podłodze i odbijających się od ścian ciał. Tak przedstawieni bohaterowie igrają ze śmiercią, której doświadczenie, jak podpowiada Noé, może być fascynujące.
Urszula Wolak