- A
- A
- A
Premiery w Starym RECENZJA
W Narodowym Starym Teatrze reżyserują Strzępka i LiberZ pewnością były to dwa wieczory dające do myślenia. Pokazujące Polskę i Polaków w ważnych momentach przełomu: pierwszy, rozciągnięty w czasie, to przełom polskiej transformacji po 1989 roku. Drugi – gwałtowniejszy, ale przecież kumulujący procesy dziejące się od co najmniej kilkudziesięciu lat – przełom bitwy warszawskiej, kiedy niepodległe państwo polskie zwycięsko zmierzyło się z sowiecką Rosją.
Na scenie, niczym w powieściach Tołstoja, autentyczni bohaterowi tych wydarzeń. W „Być jak Steve Jobs…” są Generał i Mieczysław Rakowski, premier Wilczek i sam Steve Jobs. Ale także postaci nieco podobne do autentycznych – jak profesor Balcerowicz ( który tu akurat raczej jest kobietą), przewodniczący Solidarności, albo inni działacze związkowi. No i barwny mniej lub bardziej anonimowy tłum…nazwijmy to ludowych typów: prywaciarzy, właścicieli stoisk na targowiskach, małych, spekulujących firm, na własnej skórze uczący się zasad wolnego rynku. Obok nich rodząca się nowa klasa polityczna – tzw nomenklatura, byli członkowie partii, nowe elity, posłowie, subtelniejący nowobogaccy, etc. Fascynujące towarzystwo, aż trudno uwierzyć, że od tych chwil minęły zaledwie dwie dekady. Z perspektywy innego tysiąclecia patrzymy na nich z uczuciem lekkiego rozbawienia, zażenowania i wstydu, możemy wręcz odnieść wrażenie, że są jak uczestnicy bitwy pod Grunwaldem. Ale upływ czas to łudzące wrażenie - wciąż są wśród nas…
Inna bitwa, ta z 1920 roku, jest wydarzeniem stricte historycznym, ale jej konsekwencje, jak się wydaje, wciąż są istotne, choćby dla konstrukcji narodowego mitu. Strzępka z Demirskim z mitem się nie pieszczą, mocno przesuwają akcenty, i zadają pytanie nie tyle o mit, a o lud – zbiorowego bohatera ich ulubionej lektury – czyli dzieł Marksa i Engelsa. Z tej oczywiście perspektywy zwycięstwo polskiej armii pod dowództwem marszałka Piłsudskiego, służy nie tyle ludowi, ile innym interesom… Właśnie o interesach, bilansach zysków i strat, i o tych przede wszystkim, co przegrali na polskiej niepodległości jest „Bitwa warszawska”.
I tutaj pojawiają się autentyczni bohaterowie – sam marszałek, bynajmniej nie na koturnach. Wincenty Witos, zdecydowanie z przysłowiową słomą w butach. Władysław Broniewski, żołnierz Piłsudskiego, potem komunista i pijak, ale i jeden z największych polskich poetów. Jest duch pięknej Róży Luksemburg, rewolucjonistki, której z polską niepodległością zdecydowanie było nie po drodze. No i sam Feliks Dzierżyński, „czerwony kat”, i jego budzące niejaką konsternację polskie korzenie i wychowanie. Piękna jest też galeria postaci pozornie dla historii bez znaczenia - kabaretowa artystka ramię w ramię niesie ciężar wojennej traumy wraz karykaturalną matką Polką, narodowym rewersem Matki Courage. Wstrząsająca jest obecność poznańskiej bizneswoman, która całkowicie zatraca się w zmieniającej się rzeczywistości. Fantastyczne są w tym teatrze postaci kobiet.
„Być jak Steve Jobs…” ma charakter szalonej, groteskowej rewii, polskiego cyrku, wirującej na oślep karuzeli, której dzikie obroty komentuje w songach stojąca z boku cyniczna Matka Courage – zmieniona w dzikuskę Anna Dymna.
Bohaterowie „Steva Jobsa…”, może zbyt nam bliscy w czasie, jawią się jako nieco plakatowi, wyraziści, ale mało zniuansowani. Do ręki dostajemy kalejdoskop, który mechanicznie wyświetla kolejne obrazy – atrakcyjne, zabawne, ale momentami nieco zbyt powierzchowne, za bardzo kabaretowe. A może autorom po prostu zabrakło współczucia dla bohaterów transformacji?
„Bitwa warszawska…” to traumatyczny seans, w którym to, co zagłaskane, polukrowane, zamknięte w podręcznikach historii, znów zaczyna drażnić.
Celność i żywiołowość z jaką Strzępka i Demirski przepisują swoje tezy na sceniczne postaci budzą autentyczny podziw, nawet jeśli nie musimy się z nimi zgadzać. Słabością tej z kolei opowieści jest jej gęstość i nadmiar efektów, dramaturgiczne błędy, które powodują, że ten imponujący obraz chwilami dłuży się, wręcz nieruchomieje.
Jedno jest pewne - w Starym Teatrze znów toczy się ważna debata na temat współczesności.
Justyna Nowicka
Michał Kmiecik
reżyseria: Marcin Liber
scenografia: Mirek Kaczmarek
kostiumy: Grupa Mixer
muzyka: Filip Kaniecki alias MNSL
obsada:
Anna Dymna / Ewa Kaim / Ewa Kolasińska / Katarzyna Krzanowska / Justyna Wasilewska (gościnnie) / Mieczysław Grąbka / Marcin Kalisz / Paweł Kruszelnicki / Wiktor Loga-Skarczewski / Adam Nawojczyk / Jacek Romanowski
Komentarze (0)
Brak komentarzy
Najnowsze
-
08:01
Co jeszcze kryje Wawel? Zaskakujące odkrycia pod remontowaną posadzką katedry
-
07:55
Orszak Trzech Króli po góralsku
-
07:47
Szykują się wielkie zmiany w Myślcu nad Popradem
-
07:25
Będą zmiany po aferze w krakowskim liceum? MEN szykuje nowe przepisy ws. wyglądu uczniów
-
07:07
United Cup: Polska pokonała Holandię 3:0, w ćwierćfinale zagra z Australią
-
06:45
Kolejne akty wandalizmu w związku ze Strefą Czystego Transportu w Krakowie. Tym razem użyto... spreju
-
06:26
Zimna środa w Małopolsce. W górach bardzo trudne warunki
-
06:01
Elektrycznym busem do Morskiego Oka także zimą? Ruszają przejazdy testowe
-
19:13
TCS - Kot 17. w Bischofshofen, wygrał Tschofenig, a Prevc zdobył Złotego Orła
-
17:28
Czekali na to od lat. Ważna decyzja dla Krynicy-Zdroju
-
17:16
W Tarnowie... w białej bryczce
-
15:24
Wicepremier Kosiniak-Kamysz: są już terytorialsi, będzie też zawodowe wojsko w Tarnowie
Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy
Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.
Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres [email protected]
Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku oraz Twitterze