Przyciemnione światła, trochę dymu i solidnych rozmiarów rozkładana sofa, centralny element scenografii (w kolejnych odsłonach „wcieli się” w solidne siedzisko, lekarską kozetką a nawet ławeczki w sportowej szatni). Na niej, obok niej, przed nią w tanecznej scenie namiętności zgrabnie choreograficznie wymyślonej i z temperamentem odegranej: On i Ona. Ta kipiąca (choć nieprzesadnym) erotyzmem scena otwiera „Prawdę” – najnowszą premierę tarnowskiego teatru.
Reżyser Tadeusz Łomnicki na warsztat wziął, cieszącą się od kilkunastu lat dużą popularnością, także w Polsce, sztukę francuskiego dramaturga Floriana Zellera. „Prawda” to jednoaktowa komedia, rozpisana na cztery głosy rzecz o kłamstwie, zdradzie, uczciwości, przyzwoitości i manipulacji. Bohaterami sztuki są dwie pary: biznesmen Vincent i jego żona Sophie - nauczycielka, oraz przyjaciel Vincenta bezrobotny Paul i lekarka Alice. Sekretny romans Vincenta z żoną Paula, Alice prowadzi do całej serii kłamstw, zacierających granicę między prawdą i fałszem. Zgrabnie napisane dialogi, ich powtarzalność, niejednoznaczność odsłaniają dwulicowość postaci, wolących żyć, mimo wielokrotnych zapewnień, nie w prawdzie a w wygodnym, nie burzącym dotychczasowego życia, zakłamaniu.
Sztuka Zellera to skrzące dowcipem dialogi i dynamiczne zmiany lokalizacji: pokoje hotelowe, mieszkania, gabinety, kort tenisowy. Sprawnie dramaturgicznie rozwijająca się akcja komedii wikła bohaterów w sytuacje, w których ukrywana dotąd zdrada Vincenta i Alice zostaje w imię prawdy ujawniona, po to, by za chwilę, ku zadowoleniu zdradzających i zdradzanych, przybrać obłudnie maskę niewiele znaczącego i w małżeńskim życiu i w przyjaźni, epizodu.
Ta dobrze napisana współczesna komedia charakterów z budowanym w kolejnych scenkach jak w dobrym thrillerze napięciem jest dużym wyzwaniem i dla aktorów i dla reżysera chcących wydobyć na scenie tę całą finezyjność i dwuznaczność sztuki.
Jaka jest więc tarnowska „Prawda”? Prawdziwie udana. Dużym plusem są: dobre tempo spektaklu, funkcjonalna scenografia z tą zmieniającą swój charter sofą, budującym klimat światłem, atrakcyjnymi, niezwykle sprawnie przez aktorów wykonanymi taneczno gimnastycznymi scenkami, w tym pysznie rozegranym przez Vincenta i Paula meczem squasha .
Czwórka młodych aktorów tarnowskiego teatru - nieźle prowadzonych reżyserską ręką Łomnickiego - odegrała tę „Prawdę” Zellera z temperamentem i sporym aktorskim wyczuciem.
Vincent - Wojciecha Wereśniaka, numer jeden spektaklu, to sprytnie manipulujący - swoją żoną Sophie, kochanką Alice i przyjacielem Paulem - oszust, brawurowo rozgrywający swoje kłamstwa, czasem nazbyt śmiało, na granicy przesadnej ekspresji.
Paul - Przemysława Płaczka to przeciwieństwo emocjonalnego Vincenta, spokojny cichy, ale gra emocjami, prowokacją nie są mu też obce.
Sophie, żona Vincenta w wykonaniu Olgi Wojtkowiak to jakby kobiece odbicie spokojnego Paula, dopiero rosnąca świadomość zdrady męża ujawnia jej emocje. Trudna do zagrania zwyczajność.
Wreszcie Alice Angeliki Smyrgały - burza nastrojów, rozdarcie między uwierającym oszustwem a wygodnym kłamstwem i kontrastujący z nimi profesjonalizm w pracy zawodowej lekarki.
Komedia z motywem zdrady małżeńskiej, z ostrym dowcipnym dialogiem, nieźle aktorsko odegrana to gwarantowany sukces dla teatru, ale „Prawda” - o czym warto pamiętać - pokazana zostaje w czasie, gdy nasz świat, nasza globalna wioska bombardowana jest raz po raz kłamstwem uchodzącym za prawdę i manipulowana na różnych poziomach. Choć w przypadku komedii Zellera rzecz jest bardziej prozaiczna, przyziemna to wcale nie znaczy, że mniej ważna. Oszustwo, zdrada, na poziomie relacji przyjacielsko rodzinnych równie dobrze obnaża zarówno bohaterów sztuki jak i hipokryzje społeczną na wyższym poziomie z którą, nazbyt często, mamy dziś do czynienia.
Jolanta Drużyńska