Skandynawowie potrafią robić filmy poruszające ważne problemy ludzi młodych. Przed kilkoma tygodniami rekomendowałem Państwu „Intruza”, przejmujący debiut Magnusa von Horna, Szweda mieszkającego i artystycznie wykształconego w Polsce, zrealizowany w koprodukcji polsko-szwedzkiej. Tytułowy bohater jego filmu – cichy, spokojny siedemnastoletni chłopak – pod wpływem ogromnych emocji dopuścił się zbrodni, dusząc swoją dziewczynę. Po odbyciu kary w poprawczaku wraca do rodzinnego domu i usiłuje zacząć życie na nowo. Jednak jego pojawienie się wyzwala w otoczeniu jak najgorsze cechy, z dnia na dzień atmosfera linczu coraz bardziej narasta…
„Moja chuda siostra” Sanny Lenken jest także filmem debiutanckim, tym razem zrealizowanym w koprodukcji szwedzko-niemieckiej. Jak wynika już z samego tytułu, bohaterkami opowieści są dwie siostry, a jej narratorem – siostra „gruba”. Katja, tytułowa „chuda”, jest utalentowaną łyżwiarką figurową. Uczy się i trenuje, rezygnując praktycznie z wszelakich atrakcji młodzieżowego życia. Stella, jej młodsza siostra, jest w nią zapatrzona – podziwia ją bardzo i jej zazdrości. Też marzy jej się łyżwiarska kariera, ale nie jest tak ładna jak Katja, nie ma w sobie takiego samozaparcia i wewnętrznej dyscypliny, a poza tym uwielbia jeść. Obserwując przygotowania siostry do zbliżających się zawodów, odkrywa, że z Katją dzieje się coś niedobrego. Omdlenia, wymioty, brak apetytu, rozdrażnienia, te objawy sprawiają, że Stella odkrywa, iż siostra cierpi na anoreksję. Nie może jednak tego wyjawić rodzicom, obiecała to siostrze, nieco przez nią szantażowana…
„Anoreksja to tylko pewien przykład. Równie dobrze Katja mogłaby mieć problemy z depresją albo myślami samobójczymi. Chodziło mi o pokazanie tragicznych konsekwencji sytuacji, w której jednostka nie dorasta do wyobrażeń na własny temat. Bardzo wymowne wydaje mi się to, że Katja nie zaufała najbliższym na tyle, by w porę opowiedzieć im o nękających ją problemach. Zdaję sobie sprawę, że temat jest bolesny i niewygodny, ale warto o nim mówić, bo takie sytuacje mogą się zdarzyć w każdej rodzinie” – mówi szwedzka reżyserka.
Jej film nie jest zatem tylko kroniką pewnej groźnej choroby, a znacznie czymś więcej – przejmującą opowieścią o wzajemnym zaufaniu, a także dojrzewaniu, tym fizycznym i tym psychicznym. Wtedy zaufanie jest potrzebne najbardziej.
„Moja chuda siostra” została uznana za najlepszy film sekcji „Generation K+” festiwalu berlińskiego, a także zdobyła nagrodę na festiwalu w Göteborgu. Duża w tym zasługa „grubej” siostry, w którą wcieliła się Rebecka Josephson. Geny zawdzięcza chyba dziadkowi Erlandowi, ulubionemu aktorowi Bergmana, Angelopoulosa i Tarkowskiego.
Jerzy Armata
PIĄTKOWA REKOMENDACJA FILMOWA
„Moja chuda siostra”
Reż. Sanna Lenken
Prod. Szwecja/Niemcy 2015