W ten sposób pod pozorem budowy hotelu, ośrodka wypoczynkowego czy domu wczasowego w Krakowie powstają wysokie obiekty z kilkudziesięcioma lokalami przekształcanymi później na mieszkania pod wynajem. Tyle tylko, że do dyspozycji przyszłych najemców jest zaledwie kilkanaście miejsc parkingowych.
Jak mówi radny, jeśli procederu nie uda się ukrócić, zmieniając na przykład współczynniki dotyczące zieleni i minimalnej liczby miejsc parkingowych, to wkrótce w Krakowie zaczną powstawać kolejne ciasne osiedla zastawione samochodami najemców, którzy będą domagali się interwencji ze strony miasta.
Zdaniem radnego, szansą na zablokowanie tego procederu jest zmiana przepisów. W projekcie uchwały przygotowanym przez klub Koalicji Obywatelskiej pojawiły się propozycje jak zatrzymać tę sytuację.
Poparcie dla uchwały zadeklarował już klub Kraków dla Mieszkańców. Przewodniczący klubu, radny Łukasz Gibała wyjaśnia, że wspólnie ze swoimi radnymi prawie 3 lata temu także podjął próbę uregulowania tego, jak buduje się w mieście. Lokalne standardy urbanistyczne wyznaczające między innymi minimalną odległość od szkół czy przystanków, obowiązują jedynie w przypadku osiedli powstających w ramach lex deweloper.Podnieść minimalną liczbę miejsc parkingowych, podnieść minimalną powierzchnię zieloną i zmniejszyć kubaturę budynku. Chodzi o to, żeby parametry budowy tych budynków były zbliżone do parametrów budowy wielorodzinnej, ale z zakazem zabudowy wielorodzinnej.
Gibała podkreśla jednak, że głównym problemem Krakowa jest jednak tempo uchwalania planów miejscowych:
Tam, gdzie nie ma planów, to deweloper może budować na podstawie w-z. Tak został zabetonowany Ruczaj, takie osiedla blok przy bloku bez odpowiedniej infrastruktury transportowej, społecznej. Niestety prezydent, w którego kompetencjach jest stworzenie tych planów, robi to bardzo wolno, dlatego często ani te standardy, które my stworzyliśmy dla ustawy lex deweloper nie obowiązują, ani nie obowiązuje plan miejscowy, a deweloper na podstawie w-z buduje tak, żeby jak najwięcej mieszkań upchać.
Urbanista, doktor Michał Wiśniewski ostrzega, że taka polityka przestrzenna długofalowo przyniesie wiele negatywnych skutków:
To jest bardzo niebezpieczne zjawisko, ponieważ tak na dobrą sprawę powstaje bardzo toksyczna zabudowa, dużo betonu, dużo materiałów budowlanych na parceli, gdzie mogłyby powstać dla ludzi przewidziane nieruchomości, jest budowany jako coś, co za rok, dwa ma się zwrócić albo przynieść jakiś rodzaj zysku, po czym zostaje sprzedany z zyskiem, a potem właściwie hulaj dusza, piekła nie ma.
Radny Stawowy jest pewien, że w przyszłości miasto będzie miało spory problem:
Mieszkańcy malutkich mieszkanek bez miejsc postojowych, zieleni, placów zabaw będą przychodzić z pretensjami, że oni tego nie mają. Żeby tych pretensji nie było w przyszłości, trzeba te wskaźniki pozmieniać.
Projekt uchwały jest już w magistracie. Będzie dyskutowany w środę podczas sesji rady miasta.