"Fretka wpadła do lokalu wyborczego. Jeden z członków komisji próbował ją uwolnić. Niefortunnie ją chwycił i wtedy doszło do pogryzienia" - mówi Radiu Kraków Joanna Pękala z biura wyborczego.
Mężczyzna pojechał do szpitala, ale to nie zakłóciło przebiegu głosowania.
Zdaniem Joanny Pękali, na niską frekwencję w wyborach do krakowskich rad dzielnic wpłynął termin i to, że rozdzielono je z wyborami samorządowymi. Jak twierdzi - większość mieszkańców skorzystała z handlowej niedzieli i - zamiast głosować - wybrała zakupy. Do urn poszło zaledwie 12 procent uprawnionych do głosowania. WIĘCEJ
(Joanna Orszulak/ew)