Kłopoty zaczęły się jesienią 2016 roku już na etapie wyboru projektu, bo mieszkańcom okolic placu nie podobała się koncepcja zmian zaproponowana przez ówczesny ZIKiT. Kiedy konflikt udało się zażegnać, problemem okazały się pieniądze na remont, których brakowało w kasie miasta. Z tego powodu termin rozpoczęcia prac kilkukrotnie przesuwano. Gdy te w końcu się rozpoczęły - pojawiły się kłopoty z wykonawcą, który prosił o wydłużenie czasu na wykonanie zadania. Jak mówi Barbara Zarzycka-Rzeźnik - radna dzielnicy i mieszkanka okolic placu - wszystkiemu winne są kryteria przetargowe.
"Jesteśmy wściekli na to wszystko, co się dzieje. To jest efekt dopuszczania do przetargów firm, których opinie są, delikatnie mówiąc, nie najlepsze. W momencie, kiedy doszło do układania kostki, co dwa tygodni tę kostkę układała inna brygada z innego miasta. Jedna robiła to doskonale, inna w ciągu 3 tygodni układała 20 metrów kostki, ponieważ panowie inspektorzy przyjeżdżali i kazali im rozbierać, układali od nowa" - żali się radna.
Zarząd Dróg Miasta Krakowa wyjaśnia, że w październiku firma Włomex deklarowała, że zakończy prace do 4 grudnia. Wykonawca terminu nie dotrzymał, tłumacząc, że nie zdobył jeszcze pozwolenia na ustawienie ławek i urządzeń zabawowych, które mają pojawić się na wyremontowanym placu. Nie wiadomo jednak dlaczego w tym czasie firma nie kontynuowała innych prac, na przykład brukarskich.
"Od października wielokrotnie zwracaliśmy się do wykonawcy na różne sposoby odnośnie mobilizacji jego, bo w tym czasie, zdaniem naszych inspektorów, jeżeliby tam pojawili się pracownicy, pojawił się sprzęt, to można było te prace skończyć do 4 grudnia. Ta mobilizacja nie była taka, jak byśmy tego oczekiwali. W efekcie inwestycja nie została zakończona w terminie, który zadeklarował wykonawca. Ponieważ to już było któryś raz - stąd decyzja o zastosowaniu zapisów umownych o rozwiązaniu umowy z winy wykonawcy" - wyjaśnia Michał Pyclik z Zarządu Dróg Miasta Krakowa.
Pyclik dodaje, że inspektorzy zinwentaryzują dotychczasowe prace i wykonawca otrzyma część wynagrodzenia pomniejszoną o dziesięcioprocentową karę umowną zawartą w kontrakcie. Właściciel firmy - mimo kilku prób kontaktu - nie odebrał telefonu. Sytuacja związana z przedłużającym się remontem oburza nie tylko mieszkańców, ale także miejską aktywistkę Natalię Nazim.
"Myślę, że to jest taki najwyższy czas, aby pomyśleć o tym, jak powinno się remontować place w Krakowie, że może trzeba podejść do tego inaczej, do sposobu wyłaniania wykonawców czy też samego projektowania, bo przypominam, że i na etapie projektowania było bardzo dużo problemów. Mieszkańcy chcieli coś innego, urzędnicy chcieli coś innego, a projektanci jeszcze coś innego" - mówi Nazim.
Urzędnicy deklarują, że na przełomie roku chcą wyłonić firmę, która dokończy prace. Nie wiadomo jednak czy planów nie pokrzyżują pandemia i rosnące ceny.
"Tu będziemy szukali wykonawcy, który w pieniądzach, których inwestycja jest warta, ją dokończy. Natomiast jest też tak, że to nigdy nie jest dobre rozwiązanie, jeżeli wyrzuca się wykonawcę z placu budowy, ponieważ z tym się wiążą problemy i z wydłużeniem zadania, ale też zwykle wychodzi nieco drożej, ponieważ nowy wykonawca wchodzi w buty starego wykonawcy" - ocenia Michał Pycilik.
Tego, że nie uda się znaleźć wykonawcy chętnego na dokończenie prac za sumę oferowaną przez miasto, obawiają się mieszkańcy.
"Obawiamy się, czy też będziemy przez kolejne kilka lat mieszkać na terenie budowy i to, co zostało już zrobione, zostanie zaprzepaszczone" - mówi Barbara Zarzycka-Rzeźnik i dodaje, że mieszkańcy są już tak zmęczeni, że są w stanie znieść wszystkie uciążliwości związane z remontem, byle ten jak najszybciej się zakończył.