W czwartek przed krakowskim Sądem Okręgowym w wydziale odwoławczym rozpoczęła się rozprawa, podczas której sąd miał przystąpić do rozpoznawania apelacji od wyroku uniewinniającego czworo lekarzy leczących Jerzego Ziobrę, ojca ministra sprawiedliwości. Sąd zaplanował trzy terminy rozpraw.
Na początku rozprawy sąd poinformował jednak o "rozważaniu inicjatywy w kwestii wystąpienia do Sądu Najwyższego z wnioskiem o przekazanie sprawy innemu sądowi równorzędnemu w związku z wydarzeniami ostatnich czterech dni" (chodzi prawdopodobnie o odwołanie prezesów sądów krakowskich, w tym Sądu Okręgowego - PAP). Z uwagi na konieczność zajęcia stanowiska w tej kwestii przez strony sąd zarządził przerwę. Po zapoznaniu się ze stanowiskami stron sąd ogłosił postanowienie o wystąpieniu do SN.
Wyrok uniewinniający lekarzy zapadł 10 lutego. Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia uznał, że nie było związku między ich działaniami a śmiercią pacjenta. Apelacje od tego wyroku złożył prokurator, który w trakcie procesu przystąpił do sprawy, pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych, tj. Krystyny Kornickiej-Ziobro wraz z synami Zbigniewem i Witoldem oraz Witold Ziobro.
W czwartek w sądzie stawili się prokurator i oskarżycielka posiłkowa Krystyna Kornicka-Ziobro wraz z pełnomocnikami. Obecni są także obrońcy oskarżonych lekarzy i troje oskarżonych: Jacek D., Katarzyna S. i Andrzej K. Nie stawił się Dariusz D.
Przed rozprawą kilka osób demonstrowało przed sądem poparcie dla oskarżonych lekarzy. "Sądy wolne od polityki", "Lekarze nie są cudotwórcami", "Ziobro = zero sprawiedliwości" - takie hasła widniały m.in. na transparentach. Kilka osób demonstrowało także w ten sposób przed wejściem do sali rozpraw.
Za chwilę rozprawa odwoławcza ws. śmierci Jerzego Ziobry. Przed Sądem Okręgowym w Krakowie grupka protestujących @RadioKrakow pic.twitter.com/IuQh73AejP— Dominika Panek (@dominika_panek) 30 listopada 2017
Jerzy Ziobro był leczony od 22 czerwca 2006 r. w Szpitalu Uniwersyteckim UJ w Krakowie. Zmarł 2 lipca 2006 r. Prokuratura dwukrotnie umarzała śledztwo w tej sprawie, co otworzyło rodzinie drogę do złożenia w 2011 r. w sądzie subsydiarnego aktu oskarżenia. Akt taki może wnieść pokrzywdzony w sprawach ściganych z oskarżenia publicznego w sytuacji, gdy dwukrotnie - w tym po wykorzystaniu drogi zażalenia sądowego - odmówi tego prokurator.
W procesie oskarżonymi są: ówczesny kierownik II oddziału Kliniki Kardiologii i oddziału klinicznego szpitala prof. Jacek D., ówczesny lekarz tego oddziału i wiceszef pracowni hemodynamiki, a obecnie szef II oddziału Klinicznego Kardiologii oraz Interwencji Sercowo-Naczyniowych prof. UJ Dariusz D., lekarka dyżurna Katarzyna S. i ordynator sali monitorowanej Andrzej K.
Lekarzy oskarżono, że "pomimo ciążącego na nich szczególnego obowiązku opieki nad pacjentem (...) narażony on został na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, skutkiem czego pacjent 2 lipca 2006 r. zmarł". Zarzuty dotyczyły nieprawidłowej diagnozy i wyboru nieprawidłowego leczenia - m.in. przeprowadzenia zabiegu angioplastyki wieńcowej (założenie stentów, w dodatku nieprawidłowych) zamiast operacji kardiochirurgicznej (wszczepienia by-passów), braku konsultacji kardiochirurgicznej, nieprawidłowości w leczeniu farmakologicznym.
Oskarżeni nie przyznali się do winy i w czasie procesu odmówili odpowiedzi na pytania oskarżycieli oraz ich pełnomocnika.
W wyniku przystąpienia do sprawy w 2016 r. prokuratury z zamiejscowego wydziału Prokuratury Krajowej w Krakowie proces toczył się w trybie z oskarżenia publicznego, a oskarżyciele subsydiarni stali się oskarżycielami posiłkowymi.
Prokurator domagał się przed sądem uznania winy lekarzy i skazania ich na kary pozbawienia wolności: w przypadku Dariusza D. - na 2 lata bez zawieszenia, w przypadku pozostałych - w zawieszeniu na kilka lat próby. Wnosił także o pozbawienie oskarżonych prawa wykonywania zawodu na kilka lat i zasądzenie nawiązek na cele społeczne.
W lutym br. Sąd Rejonowy dla Krakowa Śródmieścia uznał, że nie było związku między działaniami lekarzy a śmiercią pacjenta i uniewinnił czwórkę lekarzy. W uzasadnieniu wyroku sąd stwierdził, że zebrany materiał dowodowy - wiarygodny i miarodajny - nie daje podstaw do przyjęcia, że postępowanie oskarżonych nosiło cechy błędu medycznego, skutkującego narażeniem pacjenta na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Natomiast zaistniałe w przebiegu leczenia komplikacje i powikłania zdrowotne należy uznać za niepowodzenie lecznicze, mieszczące się w granicach przyjętego ryzyka.
Od tego wyroku apelacje wnieśli oskarżyciel publiczny, pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych i jeden z oskarżycieli posiłkowych.
Jest to kolejny proces w tej sprawie. Subsydiarny akt oskarżenia wpłynął do sądu w lipcu 2011 r. W lutym 2012 r. krakowski sąd rejonowy umorzył postępowanie. W wyniku apelacji sąd odwoławczy utrzymał w mocy postanowienie o umorzeniu w stosunku do trojga lekarzy, sprawę czwartego skierował ponownie do sądu rejonowego. Z kasacją nadzwyczajną w tej sprawie na wniosek rodziny pacjenta wystąpił do Sądu Najwyższego ówczesny prokurator generalny Andrzej Seremet. SN podzielił jego zarzut o rażącej obrazie przepisów prawa i w marcu 2013 r. uchylił wyrok uniewinniający. W rezultacie sprawa trafiła ponowie do sądu rejonowego, ponowny proces rozpoczął się w 2013 r.