Rapowany retelling „Antygony” Sofoklesa w wersji Bisza, wyreżyserowany przez Jakuba Roszkowskiego w Teatrze im. Słowackiego, wpisuje się w modę na rapowane musicale po sukcesach „Hamiltona” i „1989”. Spektakl osadzony w postapokaliptycznej, powojennej rzeczywistości stawia pytania o sens ofiary, moralność zwycięzców i cenę pokoju. Tytułowa Ant (Julia Kazana) sprzeciwia się fałszowi nowego porządku i domaga się pochówku brata, co wybrzmiewa jako czytelna, aktualna metafora współczesnych konfliktów - zwłaszcza wojny w Ukrainie.
Przeczytaj całą recenzję: Niewykorzystany potencjał. Antygona w przebodźcowanym świecie postapo
Najmocniejszą stroną przedstawienia - jak podkreśla Borkowski - są rapowe teksty Bisza i muzyka Michała Szlempy - celne, rytmiczne i autentyczne w języku młodych. Dobrze wypadają też role Antygony, Ismeny (Agnieszka Kościelniak) oraz Terezjasza granego przez Dominikę Kozłowską. Słabiej oceniona zostaje reżyseria: nadmiar bodźców, estetyka „socialmediowa”, nachalne odniesienia do bieżącej polityki i publicystyki osłabiają ponadczasowy wymiar tragedii. Spektakl jest efektowny, modny i frekwencyjnie skazany na sukces, ale nie zawsze wykorzystuje swój duży artystyczny potencjał - najmocniej działa wtedy, gdy odchodzi od doraźnej aktualności i pozwala wybrzmieć uniwersalnym pytaniom Sofoklesa.