Protest odbywa się też w Warszawie. Rolnicy udali się przed kancelarię premiera, by domagać się odszkodowania za straty w uprawach spowodowane przez dziki, interwencji na rynku wieprzowiny i mleka oraz zakazu sprzedaży ziemi cudzoziemcom. Zapowiadali, że jeśli rząd nie podpisze z nimi porozumienia, rozbiją miasteczko namiotowe. "To byłoby nielegalne" - przekonuje rzecznik warszawskiego Zarządu Dróg Miejskich Adam Sobieraj, bo jak mówi, związkowcy nie dopełnili wszystkich formalności. "Na dzień dzisiejszy nie ma uzupełnionej dokumentacji. Jak miasteczko będzie rozbite to nie będzie miało formalnej zgody" - dodaje Sobieraj.
Rolnicy protestują też w innych częściach kraju. Na Podlasiu zablokowali trzy drogi wojewódzkie.
(IAR/ko)