Apelacja dotyczy wyroku, który zapadł w największym procesie dotyczącym Psycho Fans. Sąd Okręgowy w Katowicach w czerwcu 2023 roku skazał kilkadziesiąt osób związanych z grupą na kary od 15 lat pozbawienia wolności do kar więzienia w zawieszeniu.
Decyzję sądu zaskarżyli obrońcy 46 oskarżonych oraz prokurator, który odwołał się od wyroku wobec 44 osób. Jak poinformował w komunikacie Sąd Apelacyjny w Krakowie, termin pierwszej rozprawy apelacyjnej wyznaczono na 3 marca.
O przeniesieniu procesu do Krakowa postanowił Sąd Najwyższy. W październiku 2024 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach, do którego trafiły akta sprawy, zwrócił się do SN o przekazanie jej innemu sądowi równorzędnemu z uwagi na dobro wymiaru sprawiedliwości. Powodem było wyłączenie ze sprawy wszystkich, z wyjątkiem jednego, sędziów orzekających w wydziale karnym, a w konsekwencji brak możliwości ukształtowania odpowiedniego składu.
Proces toczył się przed katowickim sądem od 2019 roku. Odpowiadało w nim blisko 50 osób, którym prokuratura zarzuciła 110 przestępstw, m.in. zabójstwo, usiłowanie zabójstwa, porwania, brutalne pobicia, udział w tzw. ustawkach, rozboje i kradzieże, czy handel dużymi ilościami narkotyków. Z wyjątkiem jednej osoby wszyscy zostali uznani za winnych.
Sąd okręgowy nie miał wątpliwości co do istnienia zorganizowanej grupy przestępczej Psycho Fans. Stwierdził, że gang cechował się niezwykłą brutalnością, a jej członkowie dążyli do eliminacji osób uznawanych przez nie za wrogie. Oskarżeni byli kibicami Ruchu Chorzów, jednak działalność Psycho Fans wykraczała poza wspieranie drużyny piłkarskiej - poza wyjazdami na mecze brali udział w ustawkach, włamaniach do siedzib klubów, pobiciach osób kibicujących innym drużynom. Używali kijów bejsbolowych, maczet i innych niebezpiecznych narzędzi.
„Grupa Psycho Fans była zorganizowana, przejawiała strukturę hierarchiczną, istniał w niej podział zadań (...). Nie każdy kibic, nawet zagorzały fan Ruchu Chorzów mógł zostać członkiem Psycho Fans” – wskazała przewodnicząca składu orzekającego Ewa Wrońska. Jak mówiła, w grupie istniał system nagród i kar. Osoby lojalne mogły liczyć na przywileje, a te, które nie wykonywały poleceń, były wykluczane m.in. ze wspólnych wyjazdów. Ustalając fakty, sąd opierał się przede wszystkim na wyjaśnieniach skruszonych członków grupy; dał im wiarę.
Na czele skazanych stanął „Maślak”, uznawany za szefa grupy, który za kierowanie nią, porwanie, pobicie lidera kibiców innego klubu i zlecenie zamachu na kolejnego usłyszał wyrok 12 lat więzienia. Uniewinniony został natomiast od zarzutu utrudniania postępowania. Jeszcze surowiej, bo na 15 lat pozbawienia wolności, skazano „Lucky’ego” – innego lidera odpowiedzialnego m.in. za udział w ustawkach i pobiciach, ściąganie haraczy, a także włamanie na stadion GKS-u i kradzież flag klubowych. Uniewinniony zaś został od zarzutu udziału w porwaniu.
Wysokie kary otrzymali również Daniel U. ps. Dzidek, który został skazany na 15 lat więzienia za usiłowanie zabójstwa przy użyciu maczet, a także Kajetan B. ps. Kajo, skazany na 11 lat za pobicie ze skutkiem śmiertelnym. W obu przypadkach prokuratura domagała się 25 lat więzienia.
Istotnym elementem procesu było zastosowanie nadzwyczajnego złagodzenia kary wobec tzw. małych świadków koronnych – skruszonych członków grupy, którzy zdecydowali się na współpracę z policją i prokuraturą i złożyli zeznania obciążające kompanów. Usłyszeli oni kary w zawieszeniu. Pozostałych oskarżonych sąd również uznawał za winnych i wymierzał im z reguły kilkuletnie wyroki. Jeden z nich został skazany na rok więzienia w zawieszeniu - był to najłagodniejszy wymiar kary.
To główny, ale nie jedyny proces karny przeciwko temu gangowi. W październiku ub.r. Sąd Okręgowy w Katowicach skazał sześciu członków grupy na kary od 4 do 10 lat więzienia za rozboje i włamania do firm w całym kraju. Kilka miesięcy wcześniej Maciej M. uznany został za winnego zlecenia spalenia akt sprawy jego grupy, toczącej się przed sądem. Śledztwo w sprawie Psycho Fans, nadzoruje śląski wydział PK.