Zgodnie z założeniami, pensja każdego pracownika miała wzrosnąć o 850 złotych brutto. Protestujący zablokowali skrzyżowanie ulic Piłsudskiego, Retoryka, Garncarskiej i Wenecji, a później przeszli przed Urząd Wojewódzki.
Jak mówią niezadowoleni pracownicy - od 10 lat nie dostali podwyżek, a pracują za nieco więcej niż najniższą krajową.
Nasz apel został przez pana wojewodę skierowany do kancelarii premiera - mówi Jan Śniadek, przewodniczący Solidarności w krakowskim oddziale Wód Polskich. - Premier przesłał nasze stanowisko i nasze rządania do ministra Gróbarczyka z poleceniem odpowiedzi, co już jest wielkim sukcesem. Do tej pory nie mamy odpowiedzi, ale już się tam zagotowało, dlatego idziemy jeszcze raz - wręczyć nasz ponowny apel. Liczymy na to, że jeszcze raz Kancelaria Premiera otrzyma nasze postulaty i że ty razem minister zareaguje.
Pracownicy spółki podkreślają, że pracują na 3 zmiany, także w weekendy i święta. Czuwają nad bezpieczeństwem ludzi, więc żądanie podwyżek i ich wysokość nie są wygórowane.
Joanna Orszulak/łk