Po zmianie jeden anaztezjolog będzie miał pod opieką więcej dzieci, część ich obowiązków przejmą kardiochirurdzy. W przypadku intensywnej terapii nie byłoby to możliwe.
- Zrobimy wszystko, aby ta zmiana nie odbiła się na pacjentach. Przy obecnej ilości anestezjologów, nie jesteśmy w stanie - zgodnie z przepisami - zapewnić pełnej opieki dyżurowej dla 40 łóżek anestezjologicznych. Musieliśmy część łóżek włączyć do oddziału kardiochirurgicznego, żeby szpital mógł funkcjonować zgodnie z przepisami - zapewnia Natalia Adamska-Golińska za szpitala w Prokocimiu.
W związku ze zbyt małą liczbą anaztezjologów wstrzymywane są niektóre zabiegi. Mali pacjenci, którzy nie wymagają pilnej pomocy, nie są przyjmowani są do szpitala w wyznaczonym wcześniej terminie. Szpital wpisuje ich na listę rezerwową - zostaną przyjęci, jeśli zwolni się miejsce.
(Teresa Gut/ko)