Najwyższą frekwencję zanotowano w Swoszowicach. Tam do urn poszło ponad 18 procent uprawnionych do głosowania. Następna w kolejności jest dzielnica Zwierzyniec z wynikiem 17,9 procent. Z kolei w Bieżanowie - Prokocimiu i Podgórzu Duchackim wybory do rad dzielnic cieszyły się znikomym zainteresowaniem. W głosowaniu wzięło tam udział niewiele ponad 9 procent mieszkańców.
- To ogromne rozczarowanie, biorąc pod uwagę rekordową frekwencję w wyborach samorządowych. Nie jest to święto demokracji, gdy kilkanaście procent osób idzie na wybory. Po ostatnich wyborach samorządowych staliśmy się optymistami, że ludziom zaczęło zależeć, żeby zagłosować. Trzeba wyciągnąć wnioski i zastanowić się, jak skłonić obywateli, żeby się zainteresowali najbliższą sobie administracją publiczną" - tak o wynikach wyborów do rad dzielnic w Krakowie mówi profesor Andrzej Piasecki, politolog z Uniwersytetu Pedagogicznego.
Dodał, że mieszkańcy większości nie znają kompetencji rad dzielnicy, a sami kandydaci na radnych nie zabiegali wystarczająco o głosy krakowian.
Z kolei Agnieszka Wantuch - radna dzielnicy Krowodrza i miejska aktywistka zwraca uwagę, że mieszkańcy są już zmęczeni kolejnymi wyborami, na temat których z resztą brakowało informacji.
Miasto praktycznie o tych wyborach nie informowało, jak roznosiliśmy ulotki, to wszyscy byli zdziwieni, że znowu jakieś wybory, jakaś dogrywka, ale o co chodzi. Było kilka plakatów porozrzucanych po mieście, ale nie docierało to do mieszkańców - podkreśla Agnieszka Wantuch.
Wyniki wyborów do Rad Dzielnic można znaleźć TUTAJ.
(Joanna Orszulak/ko)