"Zieleni tu jak na lekarstwo"
Obecnie na działce stoją dwa domy jednorodzinne, jednak inwestor chce wyburzyć istniejącą zabudowę i postawić kilka pięciopiętrowych bloków. Jak podkreślają mieszkańcy, oznaczałoby to intensywność zabudowy na poziomie 2.0, a więc bardzo gęstą zabudowę, która wiązałaby się z wycinką rosnących tam drzew.
– Terenów zielonych i tak jest tu jak na lekarstwo, a te oznaczone w planie jako zieleń publiczna w praktyce są dziś niedostępnymi nieużytkami
– mówi pan Andrzej, jeden z mieszkańców.
Obawia się, że w miejscu dotychczasowej przestrzeni i zieleni pojawią się mury, które całkowicie zmienią charakter okolicy.
Kontrowersje budzi także propozycja inwestora. W zamian za zgodę na zmianę planu miejscowego deweloper oferuje budowę przejścia dla pieszych o wartości około... 50 tysięcy złotych. Tymczasem – jak wskazują mieszkańcy – po zmianie przeznaczenia terenu wartość działki może wzrosnąć o ponad 2 miliony złotych.
"Wniosek o ZPI to jeszcze nie zmiana planu miejscowego"
Krakowski magistrat uspokaja, że na tym etapie nie ma mowy o rozpoczęciu budowy. Samo złożenie wniosku o ZPI nie oznacza jeszcze zmiany planu miejscowego – konieczna jest zgoda Rady Miasta. Jak wyjaśnia Grzegorz Janyga z Wydziału Planowania Przestrzennego UMK, to dopiero pierwszy krok rozpoczynający procedurę.
Jeśli radni wyrażą zgodę, rozpoczną się negocjacje dotyczące zobowiązań inwestora wobec miasta. W ramach takiej umowy gmina może domagać się np. budowy drogi, placu zabaw czy parkingu.
Na razie jednak przyszłość działki pozostaje otwarta, a mieszkańcy zapowiadają, że będą uważnie śledzić dalsze decyzje w tej sprawie.