Uczestnicy programu są zaskoczeni, bo włożyli już w remont mieszkań nawet po 200-ście tysięcy złotych i nie są w stanie wygospodarować "na już" dodatkowych kilku tysięcy. Wskazują, że nagłe żądanie kaucji jest niesprawiedliwe i poprosili o pomoc radnych - między innymi Michała Drewnickiego z Prawa i Sprawiedliwości.
Ci ludzie wcześniej już musieli z własnych środków wyłożyć 100-150 000 zł. No więc rozumnie patrząc, kaucja w postaci remontu de facto już została wpłacona. Część tych ludzi po prostu już nie ma pieniędzy, by taką kaucję móc wpłacić
- mówi Drewnicki.
.
Miasto wskazuje, że regulamin programu dopuszcza pobieranie kaucji, ale w tym konkretnym przypadku nie wyklucza odstąpienia od tego pomysłu.
Zastanawiamy się, jak wybrnąć z tej sytuacji, żeby zadowoleni byli wszyscy, żebyśmy byli zgodni z przepisami prawa, a jednocześnie, żeby te osoby, które będą chciały podpisać umowy, też były zadowolone. Analizujemy tę sprawę, opracowujemy za i przeciw i myślę, że w ciągu najbliższych dni podejmiemy jakąś decyzję, będziemy to mieszkańcom komunikować
- wyjaśnia Jan Machowski z krakowskiego magistratu. "Mieszkanie za remont" skierowane jest do osób w tak zwanej luce czynszowej. To ludzie, którzy nie kwalifikują się już do wsparcia socjalnego, ale jednocześnie nie mają zdolności kredytowej na zakup własnego mieszkania. Po wyremontowaniu miejskiego lokalu za własne pieniądze krakowianie mogą w nim mieszkać, jak długo chcą i płacą niższe stawki za czynsz.