10 tys. zł nagrody czeka na osobę, która wskaże sprawcę skatowania królika Marcysia – poinformowało w piątek (20 lutego) Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Ranne zwierzę zauważyła przypadkowa osoba 11 lutego niedaleko dworca głównego w Krakowie. Królik przeszedł operację, wraca do zdrowia.
Postępowanie w sprawie, pod kątem znęcania się nad zwierzęciem, prowadzi policja. - W celu ustalenia sprawcy m.in. sprawdzany jest monitoring z rejonu, gdzie znaleziono królika
- mówi oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Krakowie Piotr Szpiech.
Dotychczas, mimo apeli obrońców zwierząt o informacje na temat oprawcy, nie udało się ustalić jego tożsamości. „Zgłosił się do nas Pan, który oferuje nagrodę 10 000 zł za wskazanie sprawcy skatowania króliczka Marcysia” – podało Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami (KTOZ). Osoba, która ma takie informacje, proszona jest o kontakt z biurem KTOZ.
Pracownicy KTOZ przyznali, że stan królika przedstawiał „okrucieństwo w najczystszej postaci i sadyzm”.
W lecznicy zwierzę otrzymało imię Marcyś. Musiało przejść amputację tylnych kończyn. Po operacji królik doszedł do siebie. Czuł się na tyle dobrze, że 19 lutego pojechał do swojego nowego domu – mającej doświadczenie w opiece nad królikami, również niepełnosprawnymi, pani Kasi.
Pracownicy KTOZ mówią o „efekcie Marcysia” – czyli o wsparciu finansowym, rzeczowym i duchowym od wszystkich tych, których poruszyła historia królika.
Za znęcanie się nad zwierzęciem grozi do trzech lat pozbawienia wolności, a przypadku szczególnego okrucieństwa – do pięciu.