„Co może kompozytor sobie życzyć innego, jak nie właśnie wykonań swoich utworów” - powiedział PAP Penderecki, odnosząc się do krakowskich i warszawskich obchodów swojego jubileuszu.
Jak wyznał kompozytor, szczególnie ucieszył go zakończony w piątek Festiwal Krzysztofa Pendereckiego w Warszawie, który zgodnie z intencją Elżbiety Pendereckiej, dyrektor artystycznej wydarzenia, stanowił przegląd twórczości kompozytora.
„Żona zrobiła mi wielką niespodziankę, bo nie wspominała mi, co ma być wykonane. Okazało się, że był olbrzymi festiwal, kilkadziesiąt moich utworów było wykonane, zresztą bardzo świetnie” - wyznał kompozytor.
W sobotę wieczorem, tuż przed koncertem w Filharmonii Krakowskiej dedykowanym Krzysztofowi Pendereckiemu z okazji jubileuszu 85-lecia jego urodzin, odbyła się uroczystość odsłonięcia tablicy pod dębem burgundzkim, zasadzonym przez kompozytora na Plantach w 2013 roku. Tablicę zaprojektowaną przez prof. Jana Tutaja z krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych odsłonił sam maestro.
Drzewo „Pender” rośnie nieopodal Filharmonii Krakowskiej, przy fontannie „Fortepian Chopina” wg projektu Marii Jaremy. Jak żartował Bogdan Tosza, dyrektor naczelny Filharmonii „teraz wszyscy krakowianie będą się spotykać pod +Penderem+”.
„To jest puenta sytuacji sprzed pięciu lat – wtedy posadziliśmy drzewo, też o tej samej porze, dziś jesteśmy pewni, że drzewo rośnie pięknie, że możemy być o niego spokojni, w związku z tym ta tabliczka zaprojektowana przez Jana Tutaja na trwałe tu stanęła” - wyjaśnił.
Zgromadzeni odśpiewali kompozytorowi „Sto lat”, a ten przytulił pień prawie 20-letniego dębu. „W Lusławicach mam ponad 800 drzew, każde ja posadziłem i wszystkie się przyjęły - tak że mam, jak to się mówi, +zielony kciuk+ (do drzew)” - zaznaczył Penderecki.