- za bilet miesięczny mieszkańca na wszystkie linie 109 zł (obecnie 90 zł),
- bilet miesięczny mieszkańca na jedną linię 80 zł (dziś 64 zł),
- za półroczny: 565 zł (obecnie 470 zł),
- pojawi się bilet studencki roczny za 470 zł (dla studentów posiadających status Karty Krakowskiej).
- za 24-godzinny po mieście - 20 zł (dotychczas 17), 24-godzinny po aglomeracji - 40 zł (dotychczas 22), 48-godzinny - 40 zł po mieście i aglomeracji (35 zł), 72-godzinny – 55 zł (dotychczas 50 zł), 7-dniowy – po mieście 65 zł (dotychczas 56 zł), 7-dniowy po mieście i aglomeracji – 80 zł (dotychczas 68 zł).
Będzie też bilet 15-minutowy za 4 zł, 30-minutowy – 6 zł, 60-minutowy – 8 zł (obecnie 6 zł), 90-minutowy – 9 zł (teraz 8 zł). Zniknie bilet 20-minutowy. Bilety ulgowe będą o połowę tańsze.
"Czy będziemy najdrożsi? Absolutnie nie"
Koszty funkcjonowania komunikacji wzrosły o 80 procent w ciągu pięciu lat. Podwyżki, które dzisiaj proponujemy, to około 20 procent. Czy będziemy najdrożsi, jak niektórzy mówią? Absolutnie nie, ponieważ wiele miast ma bilety okresowe za 130, 140 złotych, a my nawet po tej podwyżce będziemy mieć za 109. Podwyżki są konieczne, jeżeli chcemy rozwijać komunikację miejską, zwiększać ofertę tam, gdzie mieszkańcy się domagają
Byliśmy przeciwko tej podwyżce, bo uważamy, że to zbyt radykalne sięganie do kieszeni mieszkańców. W Krakowie bilety byłyby chyba najdroższe w Polsce. Osiem złotych za bilet godzinny jest kwotą olbrzymią. Kraków dopłaca do komunikacji miejskiej najmniej, po podwyżce byłoby to raptem 60 procent, a Warszawa 80 procent z budżetu. Miasto namawia do korzystania z komunikacji miejskiej, a tymczasem taniej jest podróżować taksówką zamówioną przez aplikację.
Michał Starobrat (Kraków dla Mieszkańców):
Radni naszego klubu uważają, że Krakowa nie stać na to, żeby podnosić ceny biletów komunikacji miejskiej, powinniśmy wyciągać wnioski z historii. Kiedy wprowadzono ostatnią podwyżkę, okazało się, że przychody zostały na tym samym poziomie. Z tego można wywnioskować, że część osób mogła zrezygnować z komunikacji miejskiej i to jest nasza największa obawa.
Zdaniem dyrektora Zarządu Transportu Publicznego Łukasza Franka nowy cennik przyniesie miastu dodatkowe wpływy w wysokości prawie 66 mln zł. Franek w uzasadnieniu uchwały podał, że obecnie miasto dokłada niemal 65 proc. środków własnych na transport zbiorowy.