Sąd umorzył postępowanie karne
Decyzja została oparta na opiniach biegłych psychiatrów, którzy uznali, że w chwili popełnienia czynu Jarosław W. był niepoczytalny. Sąd uznał te ekspertyzy za wystarczające do wydania rozstrzygnięcia.
To nie biegli podejmują ostateczną decyzję, lecz sąd, który ocenia zarówno ich opinię, jak i cały zgromadzony materiał dowodowy, w tym zeznania świadków. W tej sprawie opinia była sporządzana kilkukrotnie przez tych samych biegłych, ale na różnych etapach postępowania. Uwzględniono także wyniki miesięcznej obserwacji psychiatrycznej podejrzanego oraz uwagi i zastrzeżenia zgłaszane przez pokrzywdzonych. Po wielokrotnym uzupełnianiu dokumentu sąd uznał opinię za wiarygodną i przychylił się do wniosku prokuratora - mówił sędzia sądu okręgowego Maciej Czajka.
W uzasadnieniu wskazano, że umieszczenie mężczyzny w zakładzie psychiatrycznym jest konieczne, ponieważ istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że mógłby ponownie dopuścić się czynu o znacznej społecznej szkodliwości.
Orzeczenie nie jest prawomocne. Zarówno prokuratura, jak i obrona Jarosława W. mogą złożyć odwołanie od decyzji sądu.
Do czasu uprawomocnienia się postanowienia mężczyzna pozostanie w areszcie. Następnie zostanie skierowany do zamkniętego zakładu psychiatrycznego. Jego stan zdrowia ma być kontrolowany przez psychiatrów co sześć miesięcy.
Pobyt w takim ośrodku nie ma charakteru dożywotniego. Oznacza to, że w przyszłości, po pozytywnych opiniach specjalistów i decyzji sądu, możliwe jest zwolnienie mężczyzny z zakładu.
Żona lekarza: „Nikt nie poniesie odpowiedzialności”
Wtorkowe posiedzenie sądu odbyło się za zamkniętymi drzwiami. Uczestniczyła w nim między innymi żona zamordowanego lekarza.
Po rozprawie Iwona Solecka nie kryła rozczarowania decyzją sądu. Jak mówiła dziennikarzom, czuje złość i poczucie niesprawiedliwości.
– Jestem głęboko rozczarowana. Czuję się potwornie oszukana. Zginął mój mąż, zginął ojciec sześcioletniego chłopca i nikt nie jest winny. Doszło do straszliwych zaniedbań w Służbie Więziennej. Państwo również zawiniło w tej sprawie. A my nie dostaliśmy drugiej szansy – powiedziała.
Wdowa po lekarzu zakwestionowała także opinię sądowo-psychiatryczną, która była jedną z podstaw decyzji sądu. Podkreśliła, że wielokrotnie wnioskowała o powołanie nowego zespołu biegłych.
– Opinia sądowo-psychiatryczna jest głęboko niemerytoryczna i w mojej ocenie jej wnioski nie prowadzą do konkluzji o niepoczytalności. Uważam, że z uwagi na społeczne znaczenie tej sprawy, która wstrząsnęła nie tylko Krakowem, ale całą Polską, powinna ona zostać wyjaśniona do końca. Zbrodnia została szczegółowo zaplanowana i z bezwzględną konsekwencją zrealizowana – mówiła.
Do zarzutów dotyczących opinii biegłych odniósł się rzecznik Sądu Okręgowego w Krakowie, sędzia Maciej Czajka. Wyjaśnił, że przepisy nie nakazują automatycznego powoływania nowego zespołu ekspertów po zgłoszeniu zastrzeżeń przez strony postępowania.
– Kodeks umożliwia w sytuacji wątpliwości uzupełnienie opinii przez tych samych biegłych. Dopiero gdy opinia nadal budzi zastrzeżenia z punktu widzenia sądu, można powołać inny zespół. Nie ma reguły, że samo zgłoszenie zastrzeżeń skutkuje powołaniem nowych biegłych – podkreślił sędzia Czajka.
Sprawa, która wstrząsnęła środowiskiem medycznym
47-letni lekarz Tomasz Solecki, ortopeda krakowskiego Szpitala Uniwersyteckiego, zginął 29 kwietnia 2025 r. Do gabinetu, w którym badał pacjentkę, wtargnął 35-letni mężczyzna i zaatakował medyka nożem. Lekarz mimo natychmiastowej pomocy i wysiłków personelu medycznego zmarł.
Napastnikiem okazał się funkcjonariusz Służby Więziennej. Prokuratura przedstawiła mu zarzuty zabójstwa lekarza i usiłowania naruszenia czynności narządów ciała pielęgniarki, zmieniając potem ten zarzut na usiłowanie zabójstwa pielęgniarki.
Po tragedii w krakowskim szpitalu ze stanowiska odwołany został dyrektor generalny Służby Więziennej płk Andrzej Pecka. Ówczesny szef resortu sprawiedliwości Adam Bodnar poinformował, że informacje o nieprawidłowościach w pracy Jarosława W. pojawiały się już w 2020 roku.