Jak zauważa Borkowski, publiczność zaczęła lepiej rozumieć Sinéad O’Connor właściwie tuż przed jej śmiercią – długo po rozliczeniach Kościoła katolickiego w Irlandii, po ruchach #MeToo i Black Lives Matter, a także po tym, jak również w Polsce zaczęto głośniej mówić o aferach pedofilskich w Kościele czy dostrzegać rysy na dotąd nieskazitelnym obrazie pontyfikatu Jana Pawła II.
Najpierw, w 2021 roku, ukazały się po polsku wspomnienia artystki, a rok później festiwale filmowe obiegł dokument „Nothing Compares”. Dla wielu było to jednak zrozumienie, które przyszło zbyt późno, bo w lipcu 2023 roku świat obiegła wiadomość o śmierci irlandzkiej wokalistki.
Prawie trzy lata później Katarzyna Chlebny, autorka i reżyserka spektaklu, oddaje Sinéad głos. Zdaniem Mateusza Borkowskiego robi to w sposób subtelny i daleki od łatwych rozwiązań. Widzowie oczekujący powtórki z „Kory. Boskiej”, w której aktorka niemal całkowicie wcielała się w Korę, czy „Kruchości wodoru. Demarczyk”, mogą poczuć się zaskoczeni. Tym razem Chlebny nie buduje swojej roli na imitacji.
Jak podkreśla recenzent, zamiast charakterystycznej ogolonej głowy aktorka nosi czerwoną czapkę typu beanie, nie próbuje kopiować Sinéad O’Connor, lecz obdarza ją własnym człowieczeństwem. Widać to szczególnie w scenach konfrontacji z przemocową matką, graną przez Martę Bizoń, podczas spotkań z dominującym i agresywnym Prince’em, w którego znakomicie wciela się Igor Widomski, czy w relacjach ze starym wyjadaczem show-biznesu, granym przez Dominika Nowaka. Funkcję zbiorowego sumienia pełnią „dzieci ze studni”, przypominające o krzywdach wyrządzanych dzieciom w Irlandii i tragediach związanych z niechcianymi ciążami. W tej grupie – jak zauważa Borkowski – wyróżniają się Barbara Frencer i Brygida Ponikiewska.
Recenzent zwraca uwagę, że choć Chlebny nie naśladuje bohaterki w warstwie aktorskiej, podczas wykonywania jej piosenek dokonuje niemal wokalnej metamorfozy. Śpiewając „Nothing Compares 2 U” i inne utwory, z niezwykłą precyzją oddaje charakterystyczną manierę irlandzkiej wokalistki.
Cała recenzja Mateusza Borkowskiego do przeczytania TUTAJ.