Pierwsza połowa była słabym widowiskiem. Zawodzili szczególnie mistrzowie Polski, którzy wprawdzie przez 60 procent czasu gry utrzymywali się przy piłce, ale nie przeprowadzili ani jednej groźnej akcji i oddali tylko jeden strzał na bramkę rywala. Cracovia atakowała z większą werwą, lecz kilka nieźle zapowiadających się wypadów w pobliże pola karnego Lecha kończyło się na nieudanym ostatnim podaniu.
Warto jednak odnotować niecelny strzał Otara Kakabadze z 24. minuty, ale także próbę Jewhena Konoplanki. Ukrainiec kopnął mocno, ale w środek bramki i Filip Bednarek odbił piłkę.
Po przerwie obraz gry niewiele się zmienił. Goście grali może nieco aktywniej w ataku, ale nie na tyle, by wyprowadzić w pole defensywę "Pasów". W 69. minucie Cracovia była bliska powodzenia. Patryk Makuch oddał strzał z około 20 metrów, ale Bednarek popisał się efektowną interwencją. Od tego momentu mecz stał się ciekawszy. Po chwili Makuch oddał efektowny strzał z przewrotki, lecz piłka przeleciała obok słupka. W rewanżu do niezłej sytuacji doszedł Mikael Ishak. Karol Niemczycki dobrze jednak skrócił kąt i wybił piłkę na rzut rożny.
W 76. min przed kolejną szansą, po podaniu od Otara Kakabadze, stanął Makuch. Tym razem napastnik Cracovii nie trafił w bramkę z kilku metrów. Makuch nie miał farta w tym spotkaniu. Chwilę później kolejny jego strzał obronił Bednarek. Potem znakomitą okazję zmarnował Benjamin Kallman. Reprezentant Finlandii główkował z sześciu metrów i nie trafił w bramkę.
Obydwa zespoły przeprowadziły jeszcze kilka chaotycznych ataków, które jednak nie zakończyły się powodzeniem i mecz zakończył się sprawiedliwym remisem.