Czujesz się bohaterem wczorajszych derbów Krakowa?
Nie, nie czuję się bohaterem. Czułbym się nim bardziej, gdybyśmy - tak jak już wcześniej mówiłem - wygrali ten mecz, a tę jedną sytuację udałoby mi się obronić. Wiem, że przy moich umiejętnościach bez problemu jestem w stanie takie piłki bronić, co zresztą pokazałem na początku. Jestem zadowolony, że udało mi się w jakiś sposób pomóc drużynie, ale wewnętrznie jestem trochę zły, że nie udało się dowieźć zwycięstwa do końca.
Nie udało się dowieźć wygranej, a to już drugi remis z rzędu. Ktoś złośliwy mógłby mówić o jakimś kryzysie w Wiśle Kraków - oczywiście żartujemy, bo przewaga w tabeli nad drugim i trzecim miejscem wciąż jest bardzo duża. Z perspektywy gry - nie wiem, czy miałeś już okazję obejrzeć to spotkanie jeszcze raz - czy uważasz, że ten remis był faktycznie sprawiedliwy?
Nie uważam, że remis był sprawiedliwy. Wieczysta bardziej zasłużyła na ten remis niż ostatnio, ale to my dominowaliśmy w pierwszej połowie. Mieliśmy bardzo dużo sytuacji, które mogliśmy zamienić na bramkę i - jeśli nawet nie zamknąć meczu w pierwszej połowie - to przynajmniej dużo swobodniej wejść w drugą, by wtedy próbować go rozstrzygnąć. Wieczysta pokazała się z dobrej strony, ale moim zdaniem dobrze się stało, że ten remis przydarzył się teraz. W kolejnych spotkaniach - z rywalami słabszymi na papierze - musimy udowodnić, że jesteśmy najlepszą drużyną w tej lidze i chcemy wygrać wszystko.
Cały czas jesteście liderem. Rozmawiałem kiedyś z Mariuszem Jopem i pytałem, czy ma jakieś specjalne sposoby, by was motywować - bo kiedy patrzycie za siebie, widzicie dużą przewagę w tabeli. Jak ty mobilizujesz się do kolejnych meczów? Wydaje mi się, że na derby akurat specjalnie motywować się nie trzeba było, bo atmosfera była znakomita.
Nie motywuję się do żadnego konkretnego meczu - do każdego podchodzę tak samo. Gdy graliśmy z GKS-em Tychy, w ogóle nie patrzyłem w tabelę na przewagę punktową. Starałem się myśleć tylko o tym, że każdy rywal jest dobry i może mieć lepszy dzień, więc na każdą sytuację musimy być przygotowani. Głowę staram się nastawiać identycznie przed każdym spotkaniem, niezależnie od tego, czy są to derby, czy mecz z drużyną z dołu tabeli.
Po raz drugi zostałeś wybrany przez Socios bohaterem spotkania. Tak było w meczu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki, a teraz z Wieczystą. Czujesz, że od początku tej rundy twoja forma jest faktycznie tak wysoka?
Nie czuję, żeby była wysoka od początku rundy. Po prostu gram na swoim codziennym poziomie i nie uważam, żebym rozgrywał nie wiadomo jak świetne spotkania. Mógłbym zrobić dużo więcej - mam do siebie sporo pretensji po tych trzech pierwszych meczach. Cieszę się jednak, że osiągnąłem pewien pułap, z którego nie schodzę, i czuję się pewnie. Nie mam wahań formy. Staram się być jak najlepszy w każdym spotkaniu, ale wiem, że stać mnie na więcej i mogę jeszcze lepiej pomagać drużynie.
Twoje występy często wiążą się z wymianą opinii kibiców w mediach społecznościowych. Jedni obwiniali cię za utratę bramki w Pruszkowie, inni cię bronili. Jak ty, jako młody zawodnik, podchodzisz do tego typu opinii? Analizujesz w ogóle oceny ekspertów i kibiców?
W ogóle ich nie analizuję. Uważam, że wiele osób nie ma odpowiedniej wiedzy, zwłaszcza o pozycji bramkarza, bo jest to bardzo specyficzna rola. Podchodzę do siebie krytycznie – zawsze tak było. Nawet gdy puszczałem bramkę, przy której nie miałem żadnych szans, zastanawiałem się, co mogłem zrobić lepiej. Przy bramce w Pruszkowie uważam, że w stu procentach była to moja wina i popełniłem oczywisty błąd. Teraz, w meczu z Wieczystą, również czuję, że mogłem zrobić więcej. Jeszcze tego dokładnie nie analizowałem – czy piłka podskoczyła, czy wyślizgnęła mi się z palców i nie zdążyłem jej wypchnąć. Zawsze jednak najpierw patrzę na to, co mogłem poprawić, a nie na to, że zaliczyłem świetną interwencję i zagrałem dobry mecz. Najpierw szukam mankamentów, a dopiero potem staram się cieszyć z udanych zagrań.
Niedziela, 1 marca, godz. 14.30. Mecz przed własną publicznością ze Zniczem Pruszków - idealny moment, by wrócić na zwycięską ścieżkę.
Dokładnie. Czekam już na ten mecz, żeby znowu wejść na zwycięskie tory, wrócić do tego, co było w zeszłej rundzie, i znów poczuć smak wygranej. Będziemy się przygotowywać i nie mogę się już doczekać.