Grzegorz Biedroń przekonywał również, że gdybyśmy wrócili do zdrowych owoców jedzenia jabłek, rynek rosyjski nie byłby nam potrzebny..
Poranny gość Radia Kraków odniósł się także do gorącej ostatnio kwestii deklaracji wiary i sumienia nauczycieli. Zdaniem Biedronia przede wszystkim trzeba poczekać na stanowisko Kościoła. "Każdy z nas, katolików, jest ochrzczony, ma sakramenty i to jest forma wystarczająca. Nie mamy wojny religijnej, nie powinniśmy się w nią wciągać" - zaznaczył szef radnych PiS w małopolskim sejmiku.
Zapis rozmowy Jacka Bańki z Grzegorzem Biedroniem, szefem klubu radnych PiS w małopolskim sejmiku.
Obawy małopolskich sadowników, że rosyjskie embargo zrujnuje ich gospodarstwa, mają podstawy?
- Małopolska jest znana z wielu gospodarstw sadowniczych. Obszar wokół Krakowa czy Limanowej szczególnie. To mniejsze gospodarstwa nastawione raczej na detal. To nie powinno bardzo uderzyć. Sprawa jest jednak przykra. Polski eksport do Rosji jest śladowy, oparty na produktach spożywczych. Brakuje zorganizowanej polityki państwa, która by pokazała, że też potrafimy utrudnić życie rosyjskim firmom.
Sadownicy mówią, że nasycenie rynku i spadek cen spowoduje, że część gospodarstw może to odczuć czy nawet upaść.
- Ogromny postęp dokonał się w sadach. Jest coraz większa jakość a spożycie spadło do 14 kg. Jakbyśmy wrócili do zdrowych tradycji to by nam nie był potrzebny rynek rosyjski.
Mamy akcją społeczną, żeby jeść polskie jabłka. Pan rozpoczął dzień od jabłka?
- Ja mam 3,4 jabłonki koło domu. Może nie są piękne, ale własne. Mam papierówki i z przyjemnością je konsumuję.
Czyli dzień kończy pan szklaneczką cydru?
- Reklamę alkoholu mamy tak rozwiniętą, że nie namawiałbym do picia cydru.
Wiadomo już kto z partii Gowina i Ziobry trafi na listy PiS w wyborach do sejmiku?
- Nie ma ustaleń i nazwisk. Te osoby się znajdą, niektóre na wysokich miejscach. Dobrze by było, jakby ci politycy przynieśli nam głosy, ale nie powinni oczekiwać tylko prezentów.
Możliwe są pierwsze miejsca dla kogoś z tych partii?
- Tych okręgów wyborczych jest kilka. Więc nie oczekiwałbym, że prezentów będzie dużo. Jak to będzie logicznie przedstawione, to nie wykluczam jednak takich rozwiązań. Koledzy z partii Gowina i Ziobry muszą mieć świadomość swoich wyników. Cieszymy się, że mamy blok wyborczy, ale te partie przegrały ostatnie wybory.
Ale w małopolskim sejmiku mamy 5 radnych SP. Cała piątka będzie na listach PiS?
- Cała piątka na pewno nie. Znając tę piątkę, to co najmniej dwóch kolegów nie planuje kandydować do sejmiku. PiS ma 11 radnych to nie oddaje proporcji poparcia dla tych ugrupowań. Jakby było ponownie wybranych 5 radnych a z PiS 20, to by były odpowiednie proporcje.
O ile możemy wskazać nazwiska radnych z SP, to nie bardzo możemy powiedzieć o kimś związanym z Gowinem? Kto z Polski Razem trafi na wspólną listę?
- Wokół Gowina w Krakowie było wiele znanych nazwisk, ale te osoby znajdują się w innych siłach politycznych. Ta partia może mieć problem ze znalezieniem mocnych nazwisk w Krakowie. Każda taka osoba wzmacnia nasza listę.
Czyli bez konkretów?
- Tak.
Do pana już mówią „panie marszałku”?
- Mówienie o składzie władz w roku 2015 na razie jest bajkopisarstwem. Nie chcę powtórki z roku 2010, jak ustalano marszałka a potem się okazało, że jednym głosem przegraliśmy. Dzisiaj mamy mocniejszą pozycję, ale mówienie o moim nazwisku jest przedwczesne. Oczywiście to jest ambicja polityka, żeby objąć ważne funkcje, ale jestem nauczony grać zespołowo.
Jednocześnie zapowiada pan, jak będzie zmiana w sejmiku, zupełnie inny sposób rozporządzania pieniędzmi unijnymi.
- Obecny mechanizm jest niebezpieczny. My słuchamy wskazówek Brukseli, które dotyczą Europy a nie mamy własnych propozycji. Środki nie mogą być traktowane jako świętość, one mają służyć mieszkańcom. Za mało środków jest do dyspozycji samorządów a to one potrafią wydatkować. Najgorzej by było. jakbyśmy nie byli w stanie wydać wszystkich środków. Już nigdy tak wiele nie będzie. Niedługo nie będziemy beneficjentem. Każdy musi zrobić korektę wydawania. Ja bym chciał tego uniknąć. Bruksela jest na to przygotowana, ale nie ma chęci ze strony władz województwa. Komisja Europejska uważa, że podejmowanie ostatecznych decyzji powinno być po wyborach, żeby nowe władze miały na to wpływ. Inaczej wejdziemy w spory merytoryczne i proces się spowolni.
Jest pan nauczycielem, dyrektorem szkoły. Dotarła do pana deklaracja wiary i sumienia nauczycieli?
- To są informacje medialne. Sądzę, że jeśli jesteśmy katolikami, trzeba poczekać na stanowisko Kościoła. To mogą być zbyt skrajne działania.
Ale jakby w tej formie dotarła, to by pan podpisał?
- Każdy z nas, katolików, jest ochrzczony, ma sakramenty i to jest forma wystarczająca. Nie mamy wojny religijnej, nie powinniśmy się w nią wciągać. Martwią mnie słowa pani minister, która grozi sankcjami. Mamy spokojny model koegzystencji Kościoła i państwa. Trzeba to szanować. Żadna ze stron nie powinna narzucać swoich warunków.
Czyli wystarczy „wierzę w Boga Ojca..”?
- Potrzebna jest codzienna praca wychowawcza w szkole, ale manifestacje tego typu są przedwczesne.
Prasę przeglądał Jerzy Zoń: