Młodzi ludzie najpierw uczestniczyliby w programie "Matura", po którym byliby wpisywani od razu na drugi rok. "Można być doktorem bez magisterium, profesorem bez habilitacji. Sądecka szkoła zrobiła kolejny krok" - mówił profesor Bernacki w Radiu Kraków. Jego zdaniem kształcenie staje się po prostu biznesem i potrzebne jest prawo, które będzie dyscyplinować szkoły wyższe.
Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem PiS, Włodzimierzem Bernackim.
Ministerstwo Nauki chce ukarać Wyższą Szkołę Biznesu z Nowego Sącza, bo ta chce przyjmować młodych ludzi bez matury. Kara powinna być bezwzględna?
- Uważam, że kara powinna mieć miejsce, jeśli szkoła naruszyła prawo. Warunkiem, żeby rozpocząć studia,jest zdana matura. Tutaj szkoła poszła krok za daleko, chociaż jak wiemy, można być doktorem bez magisterium. Wykładowcy z Nowego Sącza doszli do wniosku, że można być studentem bez matury.
Co to jest? Degrengolada szkolnictwa wyższego?
- Zostały rozluźnione jakiekolwiek więzy. Wspomniałem o możliwości posiadania doktoratu bez magisterium. Szkoły wyższe w miejsce doktora mogą zatrudnić dwóch magistrów. Jak mamy takie ramy prawne, to są tego konsekwencje.
Kto tutaj komu robi wodę z mózgu? Potem my dostaniemy fachowców, którzy skończą wyższą uczenia a będą jacy będą.
- Problem jest taki, że z jednej strony mamy materię, która jest regulowana ustawą, chodzi o dopuszczenie do wykonywania zawodów. Jest presja, żeby dokonywać deregulacji. Efekty mamy takie. Szkoły wyższe starają się pozyskiwać studenta, pieniądze i kształcenie staje się biznesem. To jest niepojęte. Obecny porządek prawny sprzyja traktowaniu edukacji jako biznesu.
Co z tym zrobić, żeby do takich sytuacji nie dochodziło?
- Muszą być określone ramy prawne, które będą dyscyplinowały szkoły wyższe. One powinny być jasne i klarowne. Obecnie jest źle. Przykładem jest obecnie realizowana nowelizacja ustawy o szkolnictwie wyższym. Ustawa została przyjęta przez Senat bez poprawek a biuro wskazało na 74 uchybienia. Mimo to senat przyjął ustawę. To szok.
PiS szuka kandydata na prezydenta RP. Wymieniamy jest między innymi profesor Andrzej Nowak z UJ. On mówi nie, ale może warto się upierać?
- Do wyborów prezydenckich mamy rok. Dyskusja trwa, chociaż wiemy, że naturalnym kandydatem PiS na prezydenta jest lider, Jarosław Kaczyński. Czytamy prasę, słuchamy radia i słyszymy nowe propozycje.
Nie byłby to optymalny kandydat, jak mówi profesor Dudek?
- Profesor Dudek wspominał o kandydatach także z Krakowa. Myślę, że ta dyskusja będzie miała finał w przyszłym roku.
Z prezydentem Komorowskim musi powalczyć koniecznie profesor?
- Tak. Widzę, że dzisiaj mamy temat klasycznie profesorski. Profesura jest silnie obecna w mojej partii, ale to nie oznacza, że kandydatem na prezydenta musi być profesor, chociaż jest to pewna wskazówka.
Profesorowie nie kalkulują, że stanie się z nimi to samo co z profesorem Glińskim? Nie myślą, że będą przedmiotem kpin?
- Profesor klasyczny ma postawę właściwą dla stoika, nie zwraca uwagi na złośliwości komentatorów.
Wczoraj w Radiu Kraków poseł Solidarnej Polski, Józef Rojek mówił, że może się okazać, że po wakacjach prawica będzie miała jednego kandydata w Tarnowie. Jak jeden to wyłącznie Kazimierz Koprowski?
- Po wakacjach prawica będzie miała jednego kandydata. Jestem przekonany, że będzie jeden kandydat na pewno po I turze.
Inaczej być nie może. To będzie Kazimierz Koprowski?
- Debata w obrębie trzech partii trwa. My zwyciężymy w tych wyborach, chcemy mieć jednego kandydata i my proponujemy pana Koprowskiego.
Nie ma możliwości na zmianę na przykład na Józefa Rojka, który już był prezydentem, jest posłem i cieszy się popularnością w Tarnowie?
- Ale przez ostatnie trzy lata pan Rojek słabo zaznaczył swoją obecność w samorządzie. Pan Koprowski był stale tam obecny i był aktywny. Nie tylko na początku kadencji, ale także obecnie. Nasza propozycja powinna być traktowana poważnie.
Prasę przeglądał Bartosz Szydłowski: