Projekt dotyczący placu przy Muzeum Narodowym jest na razie na etapie koncepcji, ale – jak podkreśla Opałka – nie jest zupełnie nowy, bo miasto ma już doświadczenia z tą przestrzenią. Punktem wyjścia była tymczasowa instalacja sprzed dekady, kiedy na placu pojawiły się niebieskie donice z roślinami (w ramach wydarzeń związanych z jubileuszem Wyspiańskiego).
Donice miały stać pięć tygodni, żeby ożywić przestrzeń i zachęcić do wystawy. Okazało się jednak, że ludzie zaczęli z tego miejsca korzystać na co dzień – siadali, spotykali się, zatrzymywali przed wejściem do muzeum albo po wyjściu z niego
– tłumaczy Katarzyna Opałka.
Tymczasowe rozwiązanie zostało na lata, choć nie było projektowane jako trwałe.
Lżejsze formy, pnącza
Miasto chce więc przejść od „prototypu” do rozwiązania docelowego, które zachowa funkcję placu i sprawi, że będzie bardziej przyjazny. Nie chodzi jednak o całkowite zazielenienie przestrzeni.
Place mają swoją funkcję i nie zależy nam na tym, żeby zamieniać je w park. Chcemy wprowadzić zieleń tam, gdzie to możliwe, i poprawić sposób korzystania z tej przestrzeni
– opowiada Opałka.
Tylko, czy na placu można sadzić drzewa?
Nie możemy posadzić drzew wielkogabarytowych, bo nie pozwala na to konstrukcja parkingu, który znajduje się po placem. Możemy wprowadzić lżejsze formy zieleni, a także konstrukcje z pnączami, które dadzą trochę cienia
- wyjaśnia ogrodniczka miejska.
Zmiany mają być przy tym stosunkowo proste i niedrogie, ponieważ miasto chce wykorzystać istniejącą nawierzchnię. Opałka tłumaczy: "Plac jest wykonany z bardzo dobrej jakości materiału, mamy tam granitowe płyty. Najdroższe elementy już są, więc wyciągamy tylko część płyt i w tych miejscach wprowadzamy zieleń. To jest przede wszystkim koszt roślin i małej architektury".
W przestrzeni mają pojawić się ławki, siedziska i stoły. Te ostatnie mogłyby służyć także do zajęć edukacyjnych prowadzonych na zewnątrz. Projekt funkcjonuje w tzw. „zielonym banku pomysłów”, czyli zbiorze koncepcji, które urzędnicy chcą wcześniej przedyskutować z mieszkańcami. Niewykluczone, że pomysł trafi także do budżetu obywatelskiego – zainteresowanie taką zmianą już się pojawiło.
Ile to będzie kosztować? Szacunki mówią o kwocie do 800 tysięcy złotych. Na razie jednak projekt nie ma zapewnionego finansowania. Miasto czeka na rozstrzygnięcie wniosku o środki zewnętrzne.
Złożyliśmy wniosek na ponad 50 milionów złotych. Jeśli dostaniemy dofinansowanie, to te działania będą mogły się odbyć szerzej – nie tylko na ulicach.
– mówi Opałka.
Batowice - ogród deszczowy, ekologiczne kwatery
Czyli gdzie konkretnie?
Jednym z elementów programu ma być odbetonowanie części cmentarza w Batowicach.
Projekt zakłada przekształcenie części nawierzchni w ogród deszczowy z miejscami do siedzenia przy kaplicy. To zwiększa retencję i poprawia funkcjonowanie tej przestrzeni
– wyjaśnia Opałka.
Pojawić się mają również ekologiczne kwatery pochówkowe - zamiast tradycyjnych nagrobków miejsca pokryte zielenią, z drzewami wokół i wspólnym głazem z imionami i nazwiskami. Takie pomysły zgłaszali sami mieszkańcy.
Przygotowywana jest też przebudowa Bulwarów Wiślanych.
Bulwary działają bardzo dobrze, ale wymagają solidnego remontu. Największym problemem jest konflikt pieszych i rowerzystów. Chcemy rozdzielić ten ruch pasem zieleni, w którym pojawią się ławki od strony pieszej. Projekt obejmuje także wymianę nawierzchni i uporządkowanie małej architektury, zwłaszcza w rejonie Wawelu. Dziś mamy tam miszmasz elementów, które nie pasują do tej przestrzeni. Potrzebujemy spójnych, jakościowych materiałów
- dodaje gościni Radia Kraków.
Zmiany planowane są również na rondzie Mogilskim, choć ich realizacja to perspektywa najwcześniej przyszłego roku. Głównym elementem projektu mają być nasadzenia drzew wzdłuż ciągów komunikacyjnych.