- Tor nie powstanie, bo do dwukrotnie ogłaszanego przetargu nikt się nie zgłosił. Wykonawcy mają wielkie problemy z pozyskaniem pracowników. Dzisiaj na rynku pracy jest dużo, sporo osób wyjechało. Żądania finansowe są duże. Pracodawcy mają problem z pozyskaniem pracowników - mówi Rafał Nakielny, dyrektor Wydziału Infrastruktury Miejskiej w tarnowskim magistracie.
Z powodu braku pracowników rosną też koszty remontów i inwestycji. W przetargach trzeba dokładać do budżetów, aby znaleźć wykonawcę. W Tarnowie do remontu internatu w Parku Sanguszków trzeba było dołożyć 4 miliony złotych. To tylko jeden przykład. Prawdziwy rekord padł w Tuchowie. Tam aby rozstrzygnąć przetarg na budowę obwodnicy, władze marszałkowskie muszą dołożyć 14 milionów złotych.
Niektóre małopolskie samorządy przekładają zaplanowane inwestycje, bo do przetargu nie stają żadne firmy. Tak było na przykład w Nowym Sączu z zaplanowanym remontem gimnazjum numer 11. Nie było żadnej firmy, która chciałaby podjąć się tych prac. Władze powiatu tarnowskiego, które mają ruszyć z budową drogi łączącej Karwodrzę z Ładną, czekają z ogłoszeniem przetargu na grudzień. Liczą, że poza sezonem ceny będą niższe.
Brukarze, dekarze, murarze, a nawet kierownicy budów, w Małopolsce mogą liczyć na pracę od ręki. Tylko w tarnowskim pośredniaku od początku tego roku było ponad 800 ofert pracy dla osób w branży budowlanej, nie tylko dla podstawowych robotników. Poszukiwani są także budowlańcy z wykształceniem wyższym, inżynierowie i kierownicy budów.
W Grodzkim Urzędzie Pracy w Krakowie jest teraz ponad 600 wolnych miejsc pracy w branży budowlanej. Poszukujący pracowników obniżają też swoje wymagania. Dawniej szukali doświadczonych pracowników, teraz chętnie przyjmą młodą osobę, która będzie chciała się nauczyć pracy w zawodzie.
- Brak pracowników budowlanych to efekt zagranicznych wyjazdów, ale też zmian w systemie edukacji. To pokłosie reformy szkolnictwa, która kiedyś zaistniała. Nie mamy szkół zawodowych, które kształciły fachowców - przyznaje Angelika Bilska z tarnowskiego Urzędu Pracy.
Taki trend będzie się utrzymywał jeszcze przez kolejne lata. Przyznają to nawet właściciele firm budowalnych. "Tak będzie. To się będzie zwiększało. Uczelam na to inwestorów. Kiedyś były czasy inwestora, teraz będzie czas wykonawcy. On będzie trudniejszy, bo nie będzie kim robić. Będziemy jednak mniej robić, ale na to samo nam wyjdzie jak chodzi o zyski" - mówi Stanisław Onak, właściciel jednej z tarnowskich firm budowlanych.
Trend ten widoczny jest także na rynku prywatnych zleceń. Przygotowując się do remontu, trzeba liczyć się z tym, że firmy mają nawet roczne terminy oczekiwania. Ceny wzrosły środnio o 20-30%.
Podniosły się również oczywiście pensje dla pracowników budowlanych. Miesięczna pensja zwykłego robotnika budowlanego zaczyna się od 2800 złotych netto, fachowiec zarabia powyżej 4 tysięcy złotych netto.
(Agnieszka Wrońska/ko)