- Zanotowaliśmy spadek liczby wypadków o 7% [czerwiec - listopad 2014: 1957 , czerwiec - listopad 2015: 1808 - przyp. red.] i spadek liczby zabitych na drogach o 28% [czerwiec - listopad 2014: 102, czerwiec - listopad 2015: 73 - przyp. red.]. Te dane cieszą nas najbardziej i pokazują, że nowe przepisy spełniają swoją rolę - mówi w rozmowie z Radiem Kraków Joanna Biel-Radwańska, rzecznik małopolskiej drogówki.
Paradoksalnie jednak, inne statystyki drogowe wypadają w tym roku gorzej: wzrosła liczba kolizji (o 1%) i liczba zatrzymanych pijanych kierowców (o 3%, 10727 zatrzymanych w ciągu siedmiu miesięcy). "Prawdopodobnie winne są tutaj coraz większy ruch na drogach oraz coraz częstsze kontrole trzeźwości (w tym roku "dmuchało" o 18% kierowców więcej, niż w ubiegłym roku)" - przekonuje Radwańska.
Największą poprawę statystyk widać w Krakowie. W porównaniu do ubiegłego roku, liczba zabitych w wypadkach spadła o 66% (czerwiec - listopad 2014: 6, czerwiec - listopad 2015: 2).
- Jak jeżdżę prywatnie samochodem, to widzę, że coś się zmieniło. Kierowcy jeżdżą wolniej, ostrożniej - zapewnia Krzysztof Burdak, naczelnik krakowskiej drogówki. Burdak przyznaje jednak, że krakowskim policjantom zdarza się zatrzymać osoby, które nowe przepisy mają w głębokim poważaniu. "Mieliśmy kierowcę, która na ograniczeniu do 70 km/h jechał 170 km/h, a pierwszą osobą, którą zatrzymaliśmy po wprowadzeniu nowych przepisów, była ciężarna kobieta, która pędziła przez miasto z prędkością sto-kilkadziesiąt kilometrów na godzinę" - dodaje.
Sami kierowcy do nowych przepisów podchodzą różnie. Wśród zapytanych przez naszych reporterów zmotoryzowanych znaleźli się zarówno gorący zwolennicy surowszych kar ("Widzę, że ludzie jeżdżą wolniej i wydaje mi się też, że jest mniej wypadków"), osoby obojętne ("Ja zmian nie widzę. Jak było, tak jest. Jeżeli jest mniej wypadków, to dlatego, że są korki większe"), aż po krytyków ("z każdej strony atakuje się kierowców, bez sensu").
Co sądzą Państwo o nowych przepisach? Czekamy na komentarze!
(Karol Surówka/ko)