Urzędnicy chcą zamknąć dla pojazdów elektrycznych kilka ulic niedaleko Rynku Głównego.
Rozpędzone meleksy stwarzają zagrożenie - takie są wnioski z analizy ruchu w ścisłym centrum Krakowa, przeprowadzonej na zlecenie ZIKiT-u. Ciekawe, ile kosztowała ta analiza, którą mógł przeprowadzić każdy gimnazjalista mający co najmniej czwórkę z fizyki. Szanownych urzędników, którzy - jak widać - na fizyce uciekali na papierosa, informuję, że zagrożenie stwarza każdy - nie tylko elektryczny - "rozpędzony" pojazd. Niestety, samochody magistratu także. Z niecierpliwością oczekuję zatem dalszych wniosków.
Przy wjeździe na autostradę w tarnowskim Krzyżu i drodze krajowej numer 73 wprowadzono nową organizację ruchu. Przez trzy dni kierowcy mogli poruszać się tylko po jednym pasie. Drugi pas odgradzały barierki. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że nikt tam nie pracował... Dziś ograniczenia zniknęły. Od razu się poprawiło - no proszę, choć nikt nawet raz łopatą nie machnął. Tak, tak - głęboka mądrość płynie z dowcipu o Icku, kozie i rabinie... Ileż to na remontach można zaoszczędzić. Nie wiedziałem tylko, że na inżynierii ruchu wykłada się teraz humor żydowski.
Na byłych terenach klubu sportowego "Garbarnia" powstaje... osiedle mieszkaniowe. Kolorytu całej sprawie nadaje fakt, że zgodnie z zapisami umowy wieczystej - mogły tu powstać jedynie obiekty sportowe i rekreacyjne. Teraz mieszkańców zalewa krew, miasto zalewa beton, co zalewa deweloperów - nie wiadomo, choć są pewne podejrzenia.