Marzec 2026 - Jezioro Klimkowskie. Fot. Damian Radziak
Obecnie Jezioro Klimkowskie jest napełnione w około 60 procentach. Dla mieszkańców okolicznych miejscowości to jednak niewielkie pocieszenie. Wciąż pamiętają ubiegłoroczny dramat, kiedy poziom wody spadł do zaledwie 12 procent.
– Nie jest dobrze, bo to jezioro zasila wodę pitną całą okolicę. Dawniej, kiedy nie było Klimkówki, mieliśmy braki wody – mówią mieszkańcy.
Zbiornik ma znaczenie nie tylko dla zaopatrzenia w wodę, ale także dla turystyki. Gdy poziom wody spada, maleje liczba odwiedzających.
– Jeśli ktoś nastawia się na wypoczynek nad wodą, a nie może się wykąpać czy popływać, to po prostu pojedzie gdzie indziej – podkreślają mieszkańcy.
Susza i przepisy sprzed lat
Za problem odpowiada przede wszystkim połączenie zmian klimatu i obowiązujących zasad gospodarowania wodą. Ubiegły rok był wyjątkowo suchy, a zima niemal bezśnieżna. Jednocześnie zapora w Klimkówce działa według instrukcji opracowanej kilkanaście lat temu.
Głównym zadaniem zbiornika jest ochrona przeciwpowodziowa. Z tego powodu przepisy nakazują utrzymywanie rezerwy powodziowej i zrzucanie wody. W czasie długotrwałej suszy oznacza to jednak, że z jeziora bywa wypuszczane więcej wody, niż do niego dopływa.
Turystyka zależy od poziomu wody
Niski poziom wody odbija się także na turystyce, która jest ważnym źródłem dochodów dla okolicznych gmin.
– Woda przyciąga turystów jak magnes. W 2024 roku było ich około 30 tysięcy, a w 2025 już tylko osiem tysięcy. To radykalny spadek spowodowany właśnie brakiem wody w Zalewie Klimkowskim – mówi wójt gminy Ropa Karol Górski.
Samorządy chcą zmiany zasad
Samorządy oraz Polski Związek Wędkarski postulują zmniejszenie minimalnego odpływu wody z zapory – z dwóch do jednego metra sześciennego na sekundę. Ich zdaniem pozwoliłoby to zatrzymać więcej wody w zbiorniku, zabezpieczyć ujęcia wody pitnej i jednocześnie utrzymać życie biologiczne w rzece Ropa poniżej zapory.
Decyzja w tej sprawie należy do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej. Jak zapowiada rzecznik instytucji Filip Szatanik, jest szansa na zmiany.
– Dotarły do nas propozycje samorządowców z powiatu gorlickiego i chcemy wyjść im naprzeciw. Konieczna jest jednak zmiana instrukcji gospodarowania wodą i uzyskanie nowego pozwolenia wodnoprawnego w Ministerstwie Infrastruktury. To skomplikowana procedura wymagająca szczegółowych analiz – wyjaśnia.
RZGW szuka już firmy, która przygotuje niezbędną dokumentację. W najbliższym czasie planowane jest także spotkanie z samorządowcami w tej sprawie.