Stężenie czadu w domu było tak duże, że przytomność straciła też żona zmarłego, która w chwili ulatniania się czadu siedziała w pokoju piętro wyżej. Pomiary straży pożarnej wykazały, że zawartość tlenku węgla w powietrzu przekraczała normy 37-krotnie.
- Mężczyzn brał kąpiel w łazience. Jego żona trafiła w ciężkim stanie do jednego z krakowskich szpitali. Natomiast 4 pozostałe osoby, czyli babcia, wnuczka i koledzy wnuczki profilaktycznie zostali przewiezieni do szpitala na obserwację - tłumaczy w rozmowie z Radiem Kraków Katarzyna Cisło z małopolskiej policji.
Jak dodaje Katarzyna Cisło, ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że kratka wentylacyjna w łazience była zamknięta. Prawdopodobnie dlatego czad zaczął się ulatniać.
(Karol Surówka/ew)
Obserwuj autora na Twitterze: