W ten sposób obrońca wykonawcy stara się obniżyć wysokość doznanej przez miasto szkody, a tym samym ewentualnego odszkodowania. "Nawet biegły przyznał, że ten materiał ma wartość. Po badaniach georadarem wskazano, że 19% płyt i podsypki jest wadliwa, co oznacza, że lwia część płytek jest w bardzo dobrym stanie i bez problemu nadaje się do wykorzystania" - przekonywała w rozmowie z Radiem Kraków mecenas Monik Hartung.
Radca prawny Urzędu Miasta Tarnowa Piotr Wardawa podkreśla jednak, że trzeba wziąć pod uwagę, że ten materiał jest z rozbiórki, był umoczony w betonie, został wyjęty z betonu i jest przemieszany. "O jakości tego materiału już nie będę wspominał bo cała sprawa o to się właśnie rozbija. Ta jakość nie jest najwyższa. A przynajmniej nie na tyle duża aby ten materiał mógł przenosić ruch jaki się odbywa na ulicy Krakowskiej".
Zdaniem Wardawy poszukiwania biegłego, który ma ocenić wartość zdemontowanych płyt z ulicy Krakowskiej w Tarnowie i przygotowanie przez niego wyceny może potrwać do 6 miesięcy. To by oznaczało, że proces w sprawie odszkodowania za remont ulicy Krakowskiej potrwa do wiosny.
Jednak zdaniem Moniki Hartung wcale nie jest wykluczone, że proces skończy się jeszcze w tym roku. Reprezentująca wykonawcę remontu Hartung, po raz kolejny przekonywała również, że odpowiedzialność za remont ulicy Krakowskiej ponosi projektant, który początkowo nie przewidział w nim szeczelin dylatacyjnych.
Biegły określił jednak odpowiedzialność projektanta na 24%, wykonawcy na 67%, natomiast miasta na 9%.
http://www.radiokrakow.pl/wiadomosci/tarnow/biegly-wskazuje-winnych-fuszerki-na-krakowskiej-w-tarnowie/
Bartłomiej Maziarz/łk