|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Kto zabił Marka Kapla ze Szczucina? "Agata Christie by nie wymyśliła takiego scenariusza"

Ostatni raz widziała go kamera monitoringu, gdy szedł w stronę domu ze Szczucina do Lubasza, 24 sierpnia 2014 roku o godzinie 23:10. Kilka godzin później znaleźli go przypadkowi przechodnie. Klęczał przed ogrodzeniem, którego elementy - dwie betonowe płyty - zostały spuszczone mu na szyję. "Wystawały tylko nogi. Żeby zobaczyć kto to był, trzeba było wejść na posesję" - wspomina kobieta mieszkająca naprzeciw miejsca, w którym znaleziono ułożone w nietypowy sposób zwłoki. "To był teatr" - tak o stylu tego morderstwa mówią policjanci z zespołu Archiwum X, którzy wracają do niewyjaśnionej dotąd zbrodni.

Bogdan - szef krakowskiego Archiwum X - opowiada o sprawie śmierci Marka Kapla

fot: G. Krzywak

„Jak młody chłopak, wyszedł z kolegami”

- Miał 31 lat, był spokojnym i niekonfliktowym mężczyzną. Niedługo przed śmiercią wyremontował dach w rodzinnym domu – wspomina matka. Często bywał w barze w Szczucinie, w którym był widziany ostatni raz, na krótko przed śmiercią. "Pił z kolegami w piątkowy wieczór. Tamtej nocy w pewnym momencie wstał i wyszedł. Nikt nie ma pojęcia, co się później stało" – wspomina barmanka.

Uważa, że nie wypił tego wieczoru zbyt dużo. Jednak na zapisie monitoringu widać, że mężczyzna wyraźnie się zatacza, a w jego krwi, już po śmierci, wykryto niemal 3 promile alkoholu. Kamera, która zarejestrowała Kapla, znajdowała się 50 metrów od miejsca, gdzie następnego dnia nad ranem znaleziono jego ciało.


Ogrodzenie, niczym gilotyna

- Patrzcie! Tak to wyglądało. To zdjęcia, których nawet mama nie widziała - mówi brat Marka, Paweł i kładzie na stole kilka czarno-białych fotografii. To materiały ze śledztwa, które przedstawiają wizję lokalną. Ciało było całkowicie przemoczone, ponieważ od 4 nad ranem padał rzęsisty deszcz. Kapel był ubrany w ciemne spodnie, czarną koszulę w białą kratę i marynarkę. Na nogach miał charakterystyczne białe adidasy. Na głowie - dwa krwawe niewielkie otarcia, na twarzy oraz przy łuku brwiowym.

Szyja była przygnieciona dwiema górnymi płytami z ogrodzenia. Na jednej dolnej płycie opierały się zwłoki, a druga została wypchnięta. Prawa dłoń była zaciśnięta na płycie, która przyciskała jego szyję. "Tak jakby z całej siły próbował ją podnieść" - zauważa brat Kapla. Rzeczywiście, oglądając te fotografie, trudno nie odnieść wrażenia, że Marek się bronił. Na stole jest też zdjęcie tego, co znaleziono w kieszeniach. Są papierosy Nevada, zapalniczka i telefon komórkowy. Nie było portfela. "Przywieźli mi go potem policjanci. Twierdzili, że znaleźli go dopiero później. To mnie zdziwiło" - nie ukrywa Paweł Kapel.

Sprawa intryguje również policjantów z krakowskiego Archiwum X. Bogdan – szef zespołu – nie ukrywa, że to sprawa wyjątkowo trudna. "Pierwszy raz, gdy zapoznałem się z aktami, to pomyślałem, że nawet Agata Christie nie wpadłaby na taki scenariusz. To jedna z najciekawszych spraw, z którą my, jako funkcjonariusze z zespołu Archiwum X musimy się zmierzyć".

fot: G. Krzywak

Samobójstwo, wypadek czy morderstwo?

Pierwsza wersja zdarzeń, którą przyjęto to samobójstwo. Była to dość karkołomna teza, ponieważ Kapel musiałby wybić głową ważącą 50 kilogramów płytę, która znajdowała się kilkadziesiąt centymetrów nad ziemią. Tej wersji wydaje się nie potwierdzać także to, że wybita płyta leżała ok. półtora metra od ogrodzenia. Trudno wyobrazić sobie, żeby zrobił to człowiek głową, na której potem nie znaleziono żadnych obrażeń.

Śledczy z Dąbrowy Tarnowskiej, którzy prowadzili to śledztwo, badali także wątek udziału osób trzecich. Jak przekonuje rzecznik prasowy dąbrowskiej prokuratury Witold Swadźba, wykonano w tym celu szereg szczegółowych czynności w tym sekcję zwłok. "Postępowanie ostatecznie zostało umorzone przez prokuratora prowadzącego. Zebrany materiał dowodowy nie wykazał, aby do śmierci Marka Kapla doszło na skutek karygodnego działania osób trzecich" - informuje Swadźba. Jednak według ustaleń reporterów Radia Kraków i portalu Onet, można przyjąć co najmniej cztery wersje wydarzeń tego, co mogło być przyczyną tego, co się stało.

Pierwsza z nich mówi o zemście podpalacza, którego Kapel zgłosił na policję. Mężczyzna spalił w okolicy dwie stodoły, za co został skazany na 3 miesiące więzienia. W dniu śmierci Marka był już na wolności.

Druga hipoteza mówi o tajemniczym zakładzie z kolegą Patrykiem R. Mieli się założyć o to, że ten nie wejdzie na słup wysokiego napięcia. R. miał przyjąć zakład, po czym został śmiertelnie porażony prądem. Rodzina tragicznie zmarłego miała straszyć Kapla zemstą. Jednak jego brat zaprzecza tej wersji wydarzeń. Uważa, że Marek znalazł się tam przypadkiem, kiedy R. już nie żył. Miał kręcić wówczas filmy telefonem komórkowym. Później z tego powodu musiał stawiać się na przesłuchaniach w prokuraturze.

Trzecia wersja zdarzeń mówi o wyjeździe na Dożynki do Borków lub do Maniowa. Taka sugestia pada w czasie wizyty w barze „Ambrozja”. Słyszał o niej także brat Kapla – prawdopodobnie ktoś go tam widział. "Ale jeśli kamera zarejestrowała go po 23.00, to niemożliwe, żeby tam był" – zaznacza.

Bar Ambrozja. fot: G. Krzywak

Czwarta z hipotez budzi największe emocje. Mówi o tym, że Kapel wiedział coś o tajemniczym morderstwie Iwony Cygan w 1998 roku. Ta zbrodnia wstrząsnęła Szczucinem i zamieszani w nią byli nawet policjanci. Marek miał rozpowiadać, że wie kto jest mordercą. "Niejeden raz znajomi mu mówili, żeby nie gadał za dużo o Cygan" – przyznaje brat, który nie wyklucza, że próba złamania panującej wówczas zmowy milczenia w tej sprawie, mogła doprowadzić do tego morderstwa.

Od takiej wersji swoją pracę rozpoczęli również policjanci z Archwium X. "Oczywiście musieliśmy założyć wersję, że ten młody człowiek miał związek z tą sprawą. Wiemy, że się nią interesował. Ta weryfikacja jednak na razie nie przynosi pozytywnych rezultatów, bo nie znaleźliśmy jednoznacznych dowodów, które na to wskazują" – zaznacza szef zespołu.

Czytaj: Czy policjanci z Archiwum X rozwiążą sprawę zabójstwa w Szczucinie sprzed 18 lat?

Policja była blisko

Tego wieczora, w pobliżu miejsca tajemniczego morderstwa widziano policyjne patrole. Policjanci między innymi spisali dwóch młodych ludzi, którzy tamtędy przechodzili, a także o godzinie 0:38 i 1:03 przejeżdżał tamtędy radiowóz. Funkcjonariusze nie zauważyli nic podejrzanego. O to, ale także o przebieg samego śledztwa chcieliśmy zapytać komendanta szczucińskiej policji Macieja Czosnyka, który to stanowisko objął w 2011 roku. "Nie mam w tej sprawie nic do powiedzenia!" - zaznacza na początku spotkania komendant i odsyła nas do rzecznika prasowego. Na pytanie, czy nie dziwi go, że jego ludzie „spisywali” dwie osoby tuż przy miejscu tego zdarzenia, z ręki wypada mu pieczątka. Kiedy dopytujemy o to, czy szczucińska policja zrobiła wszystko, żeby rozwiązać tę sprawę, odpowiada, że „wedle jego wiedzy – tak”. Niestety nie podzielił się nią z nami.

 

 

 

 

 

(Grzegorz Krzywak/ko)

Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: grzegorz.krzywak@radiokrakow.pl

93%
7%