Związek Zawodowy Pielęgniarek i Płożnych zgadza się z postulatami, ale nie popiera formy protestu - mówi przewodnicząca małopolskich struktur związku, Grażyna Gaj.
"Interesuje mnie tylko żeby była bezpieczna praca dla pielęgniarek, a więc jeden etat za dobre pieniądze i mamy problem rozwiązany. A to, że w tej chwili pielęgniarka biega z jednej pracy do drugiej to świadczy o tym, że państwo polskie przestało panować nad sytuacją" - przekonuje Grażyna Gaj i dodaje, że pielęgniarki do pracy na kilku etatach zmusza także niskie wynagrodzenie. Dla przykładu pielęgniarka w Olkuszu zarabia 2400 zł brutto.
Przeciwko pracy na kilku etatach protestują też lekarze rezydenci. Ich głodówka zakończyła się prawie miesiąc temu. W tym czasie mieli oni wypowiadać tzw. klauzulę opt-out, czyli porozumienie pozwalające pracować im więcej niż dopuszcza to kodeks pracy. Część lekarzy zdecydowała się na taki krok m.in. w szpitalach Krakowie i Nowym Sączu.
Związki Zawodowe zapowiadają, że efekt wypowiedzeń będzie odczuwalny dopiero w styczniu. "Nie chciałbym być złym prorokiem, ale gdyby rzeczywiście doszło do wypowiedzenia, czy ograniczenia czasu pracy do 48 godzin, to system się przewróci w ciągu tygodnia. Nie ma możliwości aby system działał w takiej liczbie lekarzy jaka jest w Polsce" - mówi prof. Andrzej Matyja, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie.
Czytaj też: Lekarze wypowiadają opt-outy. Co dalej z ich protestem?
(Teresa Gut/jp)