|
|
Kraków 101.6 MHz
Kraków
101.6 MHz
Tarnów
101,0 MHz
Nowy Sącz
90,0 MHz
Zakopane
100,0 MHz
Andrychów
98,8 MHz
Gorlice
97,4 MHz
Krynica-Zdrój
102,1 MHz
Rabka-Zdrój
87,6 MHz
Szczawnica
90,0 MHz
|
Kontakt 4080 (SMS)
DZIEJE SIĘ COŚ W TWOJEJ OKOLICY?
SKONTAKTUJ SIĘ!
12 200 33 33 (antena)
12 630 60 00 (recepcja)
4080 (SMS)
500 202 323 (SMS i MMS)
redakcja@radiokrakow.pl
|
A
A
A

Lekarz z Lampedusy: "Uchodźcy nie są złymi ludźmi"

"Uchodźcy nie są złymi ludźmi. To zwykli mieszkańcy, którzy uciekają, aby przeżyć" - przekonywał w rozmowie z Radiem Kraków dr Pietro Bartolo, który od 24 lat leczy setki tysięcy uchodźców na włoskiej wyspie Lampedusa. Bartolo jest jednym z pierwszych i najważniejszych świadków kryzysu humanitarnego, który zaczął się na tej małej śródziemnomorskiej wyspie.

Posłuchaj rozmowy z dr. Pietro Bartolo

Fot. A. Lisowski

Dr Pietro Bartolo zaprzecza też sugestiom niektórych polskich polityków, że uchodźcy przenoszą niebezpieczne choroby i pasożyty. I że przez to są zagrożeniem dla naszego kraju. - Nic z tego nie jest prawdą. Od 1991 roku przebadałem ok. 300 tys. imigrantów i nigdy nie spotkałem się z chorobami zakaźnymi. Czasami zdarzają się choroby pasożytnicze, ale te wynikają z warunków, w jakich ci ludzie są zmuszeni przebywać. Leczy się je podaniem jednego leku - przekonuje w rozmowie z Radiem Kraków lekarz. 

Jak podkreślał Bartolo, lepiej pięć razy w roku mieć chorobę pasożytniczą niż grypę. "Od grypy się umiera, od pasożyta nie" - twierdzi Bartolo. 

Lekarz z Lampedusy dodał też, że liczba chorych imigrantów nie przekracza średniej w krajach, do których docierają. Poza tym - jak przekonuje - są też lekarze, którzy za każdym razem ich badają.

Heroiczny lekarz Pietro Bartolo jest jednym z bohaterów książki "Wielki przypływ" Jarosława Mikołajewskiego. 15 października w księgarni De Revolutionbus na Brackiej 14 w Krakowie odbyło się spotkanie z pisarzem i słynnym lekarzem.

 

(Barbara Gawryluk/ew)

 

 

62%
38%
WASZE KOMENTARZE

Liczba komentarzy: 8

Robert

Wtorek, 27 października 2015, 21:51

Niech Bóg wybaczy tym znawcom imigrantów którzy nazywają ludzi zwierzętami. Mieszkam w ubogiej dzielnicy Amsterdamu, zamieszkałej głownie przez imigrantów z Maroka. Są tacy sami jak my, tacy sami. Tylko lepsi.

Odpowiedz

szmatan

Sobota, 17 października 2015, 09:18

Być może i wielkiego, ale takich najłatwiej oszukać. On widzi tylko jedną stronę medalu - jak zachowują się imigranci na małej włoskiej wyspie. Nie widzi ich za to "w akcji" w Niemczech, Francji czy Anglii. Taki sam pięknoduch jak Franciszek czy Dalajlama - każą pomagać bliźnim, nie mając najmniejszego pojęcia, jak "bliźni" się odwdzięczają i jakie są ich prawdziwe intencje.

Odpowiedz

krk

Piątek, 16 października 2015, 10:45

To człowiek wielkiego serca, a ujadanie w komentarzach poniżej przez garstkę nienawistnych i sfrustrowanych jest po prostu żałosne.

Odpowiedz

E.

Czwartek, 15 października 2015, 23:03

Prawdopodobnie dr Bartolo nie ma pojęcia jak wygląda nasza służba zdrowia i co czeka pacjentów oczekujących bez końca na leczenie onkologiczne i nie tylko. Nie wie,że matki zabijają noworodki bo nie wiedzą jak przeżyć. My musimy poradzić sobie z naszymi problemami a dopiero potem przyjmować imigrantów.

Odpowiedz

krakus

Czwartek, 15 października 2015, 21:30

Znowu to zdjęcie , radiu kraków już dziękujemy za stalinowską propagandę, może zajmijcie się małopolską, a nie pchacie się gdzie was nie potrzeba.

Odpowiedz

Magnum

Czwartek, 15 października 2015, 21:16

tłumaczenie: W jednej z niezależnych czeskich stacji telewizyjnych odczytano list czeskiej lekarki pracującej w Niemczech, w którym opisuje ona szczegóły pracy wśród napływających do Europy migrantów. „Przyjaciółka z Pragi ma znajomą, która – jako emerytowany lekarz – wróciła do pracy w szpitalu w okolicy Monachium, gdzie potrzebowano anestezjologa. Prowadziłam z moją przyjaciółką korespondencję i przesłała mi maila od wspomnianej lekarki. Dziś rozmawiałam z nią na temat tego, jak bardzo nieznośna jest sytuacja szpitalu w Monachium oraz w okolicznych placówkach. Wielu muzułmanów odmawia leczenia przez kobiecy personel, a my, jako kobiety, odmawiamy udawania się do tych zwierząt, zwłaszcza z Afryki. Relacje pomiędzy personelem a migrantami stają się coraz gorsze. Ostatnimi czasy migranci udający się do szpitali muszą być eskortowani przez policję i psy policyjne. Wielu migrantów ma AIDS, syfilis, gruźlicę otwartą i inne egzotyczne choroby, których w Europie nie potrafimy leczyć. Gdy w aptece otrzymują receptę, dowiadują się, że muszą zapłacić gotówką. Wywołuje to niewyobrażalne oburzenie, zwłaszcza jeśli chodzi o leki dla dzieci. Imigranci porzucają wtedy swoje dzieci i powierzają je personelowi apteki mówiąc: ‘W takim razie sami je wyleczcie!’. Policja ochrania więc nie tylko kliniki i szpitale, ale również duże apteki. Mówimy więc otwarcie: ‘Gdzie są ci wszyscy, którzy przed kamerami telewizyjnymi witali imigrantów na dworcach kolejowych z transparentami? Owszem, teraz granice zostały zamknięte, ale milion migrantów już tu jest i z pewnością nie będziemy w stanie się ich pozbyć’...... Do tej pory w Niemczech bez pracy pozostawało 2,2 miliona ludzi. Dziś będzie ich co najmniej 3,5 miliona. Większość z tych ludzi nie nadaje się do jakiejkolwiek pracy. Mało kto posiada jakiekolwiek wykształcenie. Co więcej, kobiety zazwyczaj w ogóle nie pracują. Szacuję, że co dziesiąta jest w ciąży. Setki i tysiące z nich przywiozły ze sobą dzieci poniżej szóstego roku życia, spośród których wiele jest wycieńczonych i zaniedbanych. Jeśli nadal będzie to tak wyglądać, a Niemcy ponownie otworzą granice, wrócę do domu, do Czech. Nikt nie zatrzyma mnie tutaj w takiej sytuacji, nawet dwukrotnie wyższa niż w domu pensja. Wyjechałam do Niemiec, nie do Afryki, czy na Bliski Wschód. Nawet profesor kierujący naszym oddziałem powiedział nam, że jest mu strasznie smutno, gdy patrzy na kobiety, które sprzątają codziennie od lat zarabiając 800 euro, i gdy spotyka następnie w korytarzach młodych mężczyzn, którzy chcą dostać wszystko za darmo, a jeśli tego nie dostają, wpadają w szał. Naprawdę tego nie potrzebuję. Obawiam się, że jeśli wrócę, któregoś dnia sytuacja w Czechach będzie dokładnie taka sama. Jeśli Niemcy ze swoją naturą nie są w stanie temu zaradzić, w Czechach zapanuje totalny chaos. Nikt, kto nie miał z nimi [imigrantami – przyp. red.] do czynienia, nie zdaje sobie sprawy, jakimi są oni zwierzętami, zwłaszcza ci z Afryki, i z jaką wyższością muzułmanie – kierując się religią – traktują nasz personel. Póki co personel lokalnego szpitala nie zaraził się chorobami przyniesionymi przez imigrantów, ale biorąc pod uwagę setki pacjentów przyjmowanych każdego dnia, pozostaje to tylko kwestią czasu. W jednym ze szpitali nad Renem migranci zaatakowali personel nożami, a ośmiomiesięczne dziecko doprowadzili na skraj wycieńczenia, targając je przez trzy miesiące przez pół Europy. Dziecko umarło po dwóch dniach, pomimo iż otrzymało najlepszą opiekę medyczną w jednej z najlepszych klinik dziecięcych w Niemczech. W konsekwencji ataków jeden z lekarzy musiał zostać poddany operacji, a dwie pielęgniarki trafiły na oddział intensywnej terapii. Nikt nie został ukarany. Lokalnej prasie zabroniono o tym pisać, więc wiemy o tym dzięki mailom. Co spotkałoby Niemca, gdyby ugodził lekarza i pielęgniarki nożem? Albo gdyby wylał swój zarażony syfilisem mocz na twarz pielęgniarki, narażając ją tym samym na infekcję? Trafiłby co najmniej do więzienia, a następnie do sądu. W przypadku tamtych ludzi jednak nic, póki co, nie zrobiono. Pytam więc – gdzie są ci wszyscy, którzy witali migrantów i odbierali ich z dworców kolejowych? Siedzą pewnie wygodnie we własnych domach, zadowoleni ze swoich organizacji non-profit, czekając na kolejne pociągi i kolejny zastrzyk gotówki w zamian za witanie przybyszów na stacjach. Osobiście zebrałabym tych wszyscy witających i zaprowadziła ich do naszego szpitalnego oddziału nagłych przypadków, gdzie pracowaliby jako asystenci. Następnie zaprowadziłabym ich do budynku zamieszkałego przez imigrantów, gdzie mogliby zarówno opiekować się nimi, jak i ochraniać samych siebie – bez pomocy uzbrojonej policji, bez policyjnych psów – które dziś znajdują się w każdym szpitalu w Bawarii – i bez opieki medycznej”.

Odpowiedz

Magnum

Czwartek, 15 października 2015, 21:08

Ale cukierkowo, macie tu coś na otrzeźwienie - relacja z Niemiec: http://therightscoop.com/must-watch-whistleblower-doctor-explains-horrific-reality-dealing-with-muslim-invaders-in-germany/

Odpowiedz

Czwartek, 15 października 2015, 20:34

W Polsce niema dla nich miejsca

Odpowiedz