- A
- A
- A
Polska Razem chce dać rodzinom wielodzietnym więcej głosów w wyborach
Aby stało się to możliwe potrzebna byłaby zmiana ordynacji wyborczej. Gdyby rodziny wielodzietne miały więcej głosów to Donald Tusk nie zrobiłby skoku na oszczędności emerytalne Polaków - mówił w Radiu Kraków Jarosław Gowin.Zapis rozmowy Jacka Bańki z szefem Polski Razem Jarosława Gowina, Jarosławem Gowinem.
Jacek Bańka: Po sobotniej konwencji Polski Razem pukają już do pana drzwi zainteresowani nową inicjatywą?
Jarosław Gowin: Tych zainteresowanych jest wielu od dawna. Mam na myśli przede wszystkim tysiące osób, które do tej pory nie angażowały się w partie polityczne. Teraz widzą, że można robić politykę inaczej niż robią to dwie największe partie.
J.B.: A są zainteresowani tą inicjatywą małopolscy politycy?
J.G: Oczywiście. Ja zresztą w ramach akcji „Godzina dla Polski” rozmawiałem z samorządowcami. Rozmawiałem, żeby wspólnie wystawić listy w wyborach samorządowych. Nie listy partyjne. Będę dążył do tego, żeby w Małopolsce i innych regionach kraju, moje ugrupowanie współtworzyło listy z samorządowcami.
J.B.: Rozumiem, że te pierwsze wybory w których weźmie udział inicjatywa Polska Razem to wybory do Parlamentu Europejskiego i poseł Andrzej Duda mówi, że dla PJN to rozpaczliwa próba walki o reelekcję. Co pan na to?
- J.G: Politycy PJN mieli kiedyś odwagę wyjść z PiS, gdzie mieli wysokie pozycje, przetrwali zdradę swojego lidera, Joanny Kluzik – Rostkowskiej i porażkę wyborczą. Mam do nich pełne zaufanie.
J.B.: Ten sam poseł Duda mówi, że nawet w Krakowie niezbyt duży ferment pan wywołał swoją nową inicjatywą. Gdzie to zainteresowanie? Na razie jeden radny w Radzie Miasta i co dalej?
J.G: Pan poseł Duda przez ferment rozumie tylko burzę w szklance wody, w wąskiej grupce polityków. Dla mnie ważne jest to, że z całego kraju zjechało w sobotę 1500 osób. Było mnóstwo dobrej energii. Zapraszam Andrzeja Dudę na spotkanie w Krakowie, zobaczy ile ludzi przychodzi.
J.B.: Stanie pan na czele listy krakowskiej do Parlamentu Europejskiego czy może Paweł Kowal znajdzie się na czele?
J.G: To jest sprawa otwarta. Na razie o tym nie rozmawiamy. To będą pierwsze wybory, które pokażą, że mamy poparcie. Za wcześnie wyrokować o listach.
J.B.: Bierze pan pod uwagę start w wyborach prezydenckich w Krakowie?
J.G: To jest przez cały czas jedna z możliwości otwartych. Wiem, że liderzy partyjni koncentrują się na pracy w parlamencie, ale Kraków to niezwykłe miasto i wyzwanie dla każdego polityka.
J.B.: Niezwykłe miejsce, bo tu zawsze wygrywa prezydent Majchrowski i pana ewentualna przegrana skomplikowałaby pana karierę polityczną?
J.G: Nie, nie skomplikowałaby. Ostatni sondaż pokazał, że mam mocne drugie miejsce i wynik wyborów w Krakowie byłby sprawą otwartą. Do tej pory udało mi się wygrać we wszystkich wyborach, w których startowałem. Przyjdzie także oczywiście kolej na porażki. Moje ugrupowanie jest alternatywą dla PO i PiS. Pokażemy, że jesteśmy nową jakością.
J.B.: Rozumiem wybory do Parlamentu Europejskiego również z tego powodu, że trzeba mieć mówiąc wprost pieniądze na utrzymanie tej inicjatywy, przynajmniej do wyborów.
J.G: Skoro powstała partia to trudno sobie wyobrazić, żeby ona nie stratowała w wyborach. To byłoby niezrozumiałe dla naszych wyborców. To jest podstawowy powód. Poza tym chcemy walczyć w PE o nasz interes narodowy. Partie koalicji o tym zapominają, walczą zbyt miękko. PiS stosuje z drugiej strony zbyt ostrą retorykę. My będziemy mieli łagodny język, ale będziemy twardo walczyć.
J.B.: Z dyrektywą tytoniową to się udało. Na ile miejsc w Sejmiku pan liczy? Jacek Krupa mówił dziś, że w wyborach samorządowych maksymalnie dwa miejsca uda się panu zdobyć.
J.G: Cóż Jacek Krupa może mówić po dwóch dniach o naszych szansach? Niech się pokażą pierwsze sondaże, niech się okaże jacy ludzie staną ze mną do walki z tymi dwoma przedsiębiorstwami – PO i PiS. Wtedy będziemy mówili o szansach.
J.B.: Ale mówi pan jednocześnie o 20% poparciu, więc jest wymierne poparcie, na które pan liczy.
J.G: Jest około 20% wyborców w Polsce, którzy są przekonani, żeby gospodarkę zostawić przedsiębiorstwom, obniżyć podatki i uprościć prawo. Ci wyborcy jednocześnie mówią, że lepiej by było, żebyśmy w kwestiach kulturowych, w sprawach rodziny, tradycji, lepiej żebyśmy byli przywiązani do tych wartości wyznawanych przez Polaków od pokoleń. Takich wyborców jest około 20 procent. Oni są rozproszeni między wszystkie partie. My chcemy ich skupić pod naszym szyldem.
J.B.: Skoro mówi pan o wartościach rodzinnych, na czym ma polegać zmiana ordynacji wyborczej dająca rodzinom wielodzietnym więcej głosów?
J.G: Ona ma polegać na tym, żeby rodzice dysponowali także głosami dzieci. Gdyby takie prawo by było to w piątek Donald Tusk nie zrobiłby skoku na oszczędności Polaków. Ograbiono głównie 30-40 latków. Gdyby Tusk wiedział, że oni mogą głosować w imieniu dzieci to nie odważyłby się, żeby ukraść ich oszczędności. To pomysł rewolucyjny, ale takie dyskusje są także w innych krajach. W Niemczech głosowano już dwukrotnie, co prawda taką propozycję odrzucono. Nie twierdze, że u nas będzie łatwo. Ale warto dyskutować.
A.P.: Mówimy oczywiście o głosach niepełnoletnich dzieci.
J.G: Tak. W ich imieniu mogliby głosować ich rodzice.
J.B.: Bon wychowawczy 550zł na każde dziecko miesięcznie. Nasze finanse są w stanie udźwignąć taki koszt?
J.G: Oczywiście. Tę propozycję przedstawiłem jak kandydowałem na przewodniczącego PO. Mój program polityki rodzinnej składał się z trzech elementów: roczny urlop, płatny urlop macierzyński dla wszystkich mam, nie tylko tych, które mają umowy etatowe, właśnie bon wychowawczy i progresywne ulgi podatkowe na dzieci. To ma kosztować łącznie około 30 miliardów złotych. Tyle dzisiaj państwo przeznacza na wspieranie rodzin, tylko że te dzisiejsze elementy są bardzo nieskuteczne i po drodze duża część jest marnowana przez biurokrację. Ja bym chciał zastąpić obecne instrumenty tymi rozwiązaniami. To jest wprowadzone choćby w Estonii. Tam był ogromy kryzys demograficzny, teraz sobie z tym poradzili.
Komentarze (0)
Brak komentarzy
Najnowsze
-
21:17
Pożar domu w Woli Rzędzińskiej, jedna osoba trafiła do szpitala
-
19:23
Czy państwo powinno chronić inwestorów kryptowalut? Ekonomista wskazuje paradoks
-
17:38
10 lat bez chodnika. Na ulicy Potrzask w Bieżanowie wciąż ryzykują życiem
-
16:53
Niepewność na świecie napędza rynek mieszkań w Polsce. Paradoks czy nowy trend?
-
16:26
Wiemy, ile będzie nas kosztować "wielka korekta" zasad płatnego parkowania
-
16:25
Ataki na małoletnie w Rabce-Zdroju. Sąd Apelacyjny w Krakowie zmienił wyrok
-
16:10
Bójka w Limanowej. Sześć osób zatrzymanych, policja zabezpieczyła broń
-
16:06
48 nowych autobusów już na ulicach Krakowa. Mają nawet... lodówki
-
15:43
Domowa „fabryka” broni. 45-latek w rękach policji
-
15:31
Uruchamiając aplikację, wezwiesz pomoc. W Małopolsce działa już "Pierwszy Ratownik"
-
14:30
Krakowskie liceum XXI zmienia adres. Przeniesie się do podstawówki nr 104
-
14:09
Elektrownia Siersza jeszcze dwa lata na węglu? W planach gaz i OZE
-
14:02
Mental Bus ruszył z Krakowa. Darmowa pomoc psychologiczna wyjedzie w Polskę
-
13:50
Nowy park kieszonkowy w Tarnowie. Lasek Chyszowski zmienia się dla mieszkańców
-
13:26
Zaprzysiężenie sędziów TK bez prezydenta? „Nie może blokować procedury”
-
13:12
Prezes Grupy Azoty: siedziba zostaje w Tarnowie. „Nie ma tego tematu”
-
12:15
W Wolbromiu rozpoczęły się Małopolskie Dni dla Klimatu. Posadzono pierwsze drzewa
-
12:05
Jak opodatkować dochody z kryptowalut?
-
11:48
"Leczyła" raka domową kroplówką z chemii przemysłowej. 32-latka sama sporządzała płyny
-
11:45
Krakowscy hejnaliści z nowymi instrumentami