Zapis rozmowy Marka Mędeli z wojewodą Małopolski, Łukaszem Kmitą.

 

Od kilku tygodni Małopolska zostaje w niechlubnej czołówce pod względem liczby nowych zakażeń koronawirusem. Dziennie to około 100 nowych zachorowań. Gdzie teraz sytuacja jest najpoważniejsza?

- Mogę podać dzisiaj najnowsze dane zebrane przez Sanepid. Na dzisiaj mamy 135 nowych przypadków. Analizujemy dane z ostatnich dni. Ta liczba oscyluje między 80-150 przypadków. Wczoraj było 112. 127 osób dorosłych zakaziło się w ciągu 24 godzin. Wyleczonych jest 197. To więcej niż nowych przypadków. Zapewniam, że dostępne są miejsca w izolatoriach. Na ponad 300 miejsc, zajętych jest 28. Najgorsza sytuacja, jeśli patrzymy w ciągu 24 godzin, najwięcej przypadków było w Krakowie – 42 przypadki. Z danych wynika, że 34 to przypadki rozproszone. Powiat nowotarski – 16 przypadków i myślenicki - 11 przypadków. Co istotne, są to głównie przypadki rozproszone, nie ogniska. Apeluję do mieszkańców Małopolski o przestrzeganie zaleceń. Ogniska łatwiej wyłapać służbom. Rozproszone przypadki są dużo trudniejsze.

 

Takimi ogniskami w ostatnich dniach były nowe zachorowania w krakowskich szpitalach, między innymi na oddziale radiologii w Instytucie Onkologii i oddziale kardiologii w szpitalu Jana Pawła II. Tam sytuacja jest już pod kontrolą?

- Dzisiejsze dane – 3 przypadki w szpitalu Jana Pawła II. Jeden przypadek w ognisku szpitala Rydygiera. Jeśli chodzi o ogniska, służby pracują i analizują na bieżąco przypadki osób z objawami. To sytuacja niebezpieczna, ale opanowana. Niepokoją mnie przypadki rozproszone. Stąd moje apele.

 

O noszenie maseczek i dystans apelował w poniedziałek w Krakowie minister zdrowia. Spotkał się pan z Adamem Niedzielskim. Minister mówił, że musimy się spodziewać około 1000 nowych zakażeń w kraju dziennie. Podczas spotkania z ministrem poruszany był temat dodatkowych obostrzeń, czy ograniczenia uroczystości rodzinnych?

- Z ministrem skupiliśmy się na bieżącej sytuacji, zapewnienia zabezpieczenia szpitalnego na trzech poziomach. Na pierwszym poziomie jest 20 szpitali sieciowych. Są to szpitale powiatowe, w których istnieją izolatki. Mamy ich ponad 107. Tam będą czasowo przebywać osoby, które będą weryfikowane pod kątem zakażenia, lub innych objawów. Drugi poziom to Szpital Uniwersytecki. To ponad 200 łóżek i ponad 154 łóżka w innych szpitalach w Małopolsce. To szpital Żeromskiego, Jana Pawła, w Dąbrowie Tarnowskiej, Nowym Sączu, Tarnowie i Miechowie.

 

To system przygotowany na jesień. Już teraz była konieczność, żeby z dodatkowych miejsc korzystać?

- Z informacji, jakie otrzymujemy, wynika, że liczba łóżek w szpitalach powiatowych powoli się zapełnia. Nie są to dane niepokojące, ale poważnie do tego podchodzimy. Szpital Uniwersytecki jest na drugim poziomie. Powinien być on na trzecim poziomie, ale uznaliśmy, że to gwarantuje stabilność systemu. Cały czas w Urzędzie Wojewódzkim pracujemy nad takimi rozwiązaniami, które spowodują, że łózek na drugim poziomie przybędzie. To wyzwanie na tę chwilę. Pracujemy nad tym. Nie zrobimy tego bez współpracy z dyrektorami szpitali. Dzisiaj ma być wideokonferencja z MSWiA i ministerstwem zdrowia. Na bieżąco to analizujemy. Sytuacja w Małopolsce jest opanowana.

 

Jak wygląda po trzech tygodniach nauki sytuacja w szkołach? Dzienni Polski dzisiaj informuje, że zakażenie wykryto w ponad 100 placówkach w regionie. To szkoły i przedszkola. Po wykryciu zakażenia w przedszkolu w Bukownie zachorowało 40 osób, ponad 700 trafiło na kwarantannę.

- To duże przedszkole. Byłem w kontakcie z władzami Bukowna. Dostarczamy środki ochrony osobistej. Jeśli chodzi o całą Małopolskę, na 4861 szkół, liczba placówek, w których zajęcia odbywają się w sposób inny niż stacjonarny, to zaledwie 0,5%. To też jest opanowane. Pani kurator na bieżąco analizuje sytuację. Rozmawiałem z nią dziś. Chcemy te informacje raportować do MEN. Podobna sytuacja jest w Małopolsce, jak w całym kraju. Te 0,5% mnie martwi, ale ta informacja nie powoduje trzęsienia ziemi.

 

Wczoraj podpisał pan decyzję o zezwoleniu na rozpoczęcie budowy nowego odcinka drogi w podkrakowskiej Modlnicy. Kiedy w tym miejscu ruszą prace?

- Mam nadzieję, taka jest deklaracja GDDKiA, że prace ruszą w przyszłym tygodniu. ZRiD ma rygor natychmiastowej wykonalności. To kluczowa trasa jeśli chodzi o wyjazd z Krakowa w kierunku Olkusza i Śląska. Także w kierunku Łodzi i Gdańska. To droga alternatywna dla A4. Przez lata mówiło się o tym, że jest tajny aneks do umowy ze Stalexportem. Niewiele się działo na tym odcinku. Teraz się dzieje. W ubiegłym roku rozpoczęła się przebudowa newralgicznego węzła w Giebułtowie, gdzie powstały już dwa pasy. Rusza przebudowa odcinka 1,5-kilometra, która zlikwiduje wąskie gardło. Codziennie mieszkańcy spędzają w korkach około 20 minut, żeby tam wjechać. To hałas, spaliny. Ta inwestycja buła długo wyczekiwana. Wójt Wielkiej Wsi jest bardzo zadowolony.

 

Jest szansa, że w realnym terminie pojedziemy dwupasmową trasą z Krakowa do Olkusza?

- To pytanie do ministra Adamczyka. Ja będę to wspierał. Jest przygotowywany projekt przebudowy odcinka z Szyc na Olkusz. Lokalne samorządy niedawno protestowały przeciwko powstaniu tej drogi. Twierdzili, że będą wyburzenia. Interes tranzytu i mieszkańców musi być połączony z tym, żeby kierowcy płynnie wjeżdżali do Krakowa, czy jechali na Olkusz. Moim zdaniem dobre by było pojawienie się na tym odcinku rozwiązana hybrydowego, czyli pasów do wyprzedzania. Będę rozmawiał z GDDKiA i ministerstwem. Droga, która ma ponad 25 tysięcy pojazdów na dobę obciążenia, powinna być rozbudowana do takiego poziomu.

 

Cały czas minister Adamczyk podkreśla, że są pieniądze na drogi, ale realnie mówi o latach 2027-2030.

- Trwają prace w ministerstwie nad nowym programem budowy dróg i autostrad. Mam nadzieję, że będą tam ważne drogi w Małopolsce. Na to liczę. Niebawem spotkam się z ministrem Adamczykiem i te tematy będziemy kontynuowali. Generalnie Małopolska to wielki plac budowy. Jest północna obwodnica Krakowa, Zakopianka. Jest finansowanie na Sądeczankę. Do Małopolski płyną pieniądze. To zasługa rzeszy parlamentarzystów PiS. Widzę u nich determinację. Małopolska zmienia się też na kolei. Od grudnia z Krakowa do Katowic nie pojedziemy 2,5 godziny, ale około 60 minut. Kraków zbliży się do Śląska. To podniesie atrakcyjność Małopolski.