Radio Kraków
  • A
  • A
  • A
share

"Brak zainteresowania budżetem obywatelskim wynika z niewiedzy"

"My to robimy pierwszy raz, Warszawa i Gdańsk mają doświadczenie. Mieszkańcy muszą nabrać zaufania. Jeśli nasz budżet jest okrojony na 3 miliony to o czym możemy mówić? Jak będziemy mówili o 10 milionach to będzie dużo chętnych. Ja wierzę w krakowian i naszych mieszkańców." - mówił na antenie Radia Kraków radny Józef Pilch.

Zapis rozmowy Jacka Bańki z radnymi Małgorzatą Jantos i Józefem Pilchem.

J.B: Niespełna 30 wniosków w Krakowie związanych z wykorzystaniem pieniędzy w ramach budżetu obywatelskiego. Przy ponad 2000 projektów w Warszawie to jest kompromitacja.

Małgorzata Jantos: To się dzieje wszędzie na świecie, także w polskich miastach a Kraków jest w tyle. To tak jak ktoś mówi komuś, że go kocha a ten patrzy i mu nie wierzy, bo to widać w oczach. Prezydent jest w tym mało wiarygodny. To jest konsekwencja.

J.B: Przedstawiciele Rady Miasta nie mogą z tym nic zrobić?

Józef Pilch: Nie mówiłbym, że to wstyd. My to robimy pierwszy raz, Warszawa i Gdańsk mają doświadczenie. Mieszkańcy muszą nabrać zaufania. Jeśli nasz budżet jest okrojony na 3 miliony to o czym możemy mówić? Jak będziemy mówili o 10 milionach to będzie dużo chętnych. Ja wierzę w krakowian i naszych mieszkańców. Oni do tego w przyszłym roku podejdą rzetelnie. Dzielnice też nie miały zaufania do tego, ale później, jak zrozumiały co to jest, 18 dzielnic działa w tym temacie i projekty są. Ja jestem pozytywnie nakręcony. To wypali.

J.B: Nie jest tak, że tego egzaminu nie zdają urzędnicy? Słyszymy od słuchaczy, że próbują się dodzwonić do ZIKiT-u a tam nikt nie jest w stanie udzielić informacje jak sporządzić kosztorys. Skoro nie zależy prezydentowi Majchrowskiemu to nie zależy urzędnikom?

J.P: Na pewno tak. Jest wina urzędnicza, bo powinien być dział, z którym można by się połączyć i uzyskać informacje. Mieszkaniec nie musi wiedzieć o kosztorysie. On uważa, że składa projekt i to jest słuszne. Tak być powinno. Dopiero potem dochodzi to kosztorysu, zezwoleń i tak dalej. Ta realizacja powinna być na początku roku, żeby zdążyć z zezwoleniami i wykonaniem zadania. To musi być pełna informacja. Dzisiaj nie ma żadnej informacji.

J.B: Skoro jest tak źle to może radni powinni taką doraźną komisję utworzyć, która by pomagała mieszkańcom?

M.J: Ja za każdym miejskim projektem przychodzę. Państwo o tym mówiliście, że trzy dni po uruchomieniu budżetu urzędnicy nie chcieli przyjąć projektu. To kpina. My się udzielamy osobiście i robimy bardzo dużo. To nie jest sprawa przekonania radnych, ale wsparcia przez urząd. My tego niestety nie mamy.

J.B: Jak to jest? Pana dzielnica – Bieńczyce, nie przygotowała żadnego projektu. Jest tam wiceprzewodniczący Rady, który ma wpływ i nie udało się zmobilizować mieszkańców.

J.P: Mieszkańcy muszą nabrać zaufania do tego. To, że dzisiaj Bieńczyce nie wystąpiły z tym to może nie mają zaufania? Dajmy im czas. Był podobny przykład z dzielnicą XV. Rada dzielnicy nie chciała uczestniczyć, ja się spotkałem, porozmawiałem i reakcja się zmieniła. Oni się zaangażowali w budżet. Dziwię się, że pan przewodniczący na spotkaniu dzielnicy nie zareagował, żeby chociaż powiedzieć na czym to polega. To przykre, ale jak rada dzielnicy nie chce w tym brać udziału to jest to dziwne.

J.B: Pan dostaje najwięcej głosów w wyborach w Nowej Hucie. Nie może pan pójśc do szefów dzielnic i mieszkańców i zapytać co oni robią?

J.P: Na wszystkich spotkaniach zachwalałem budżet. Tam oni wszędzie uczestniczą. Pan przewodniczący akurat nie zadziałał, ale to daje mi pole do działania, żeby ich zachęcić. Żeby tych mieszkańców, którzy chcą zachęcić do korzystania. Jest jeszcze kilka dni, może jest szansa.

J.B: Może jesteśmy w Krakowie świetni w głosowaniu na nie? Może mit obywatelskości krakowian upada, bo jak trzeba coś wspólnie zrobić to mamy stosunek taki, jaki mamy.

M.J: To nieprawda. Zorganizowałam happening na Rondzie Mogilskim i prawie tysiąc osób brało w tym udział. To sprawa przekonania i wiarygodności. 80 miast w Polsce jest w budżecie obywatelskim. Tam to hula, ale ja wierzę w krakusów.

J.B: Możemy założyć, że takie rzeczy zostawiamy na ostatnią chwilę, ale zostało pięć dni. Jak przekonać nieprzekonanych?

M.J: Ja daję reklamy tam gdzie mogę. To moje wakacje, które przeznaczam na ten budżet. Chodzę, namawiam, mam prezentację i wyświetlam ją wszędzie.

J.B: Może z Hutą trzeba coś zrobić? Tylko jednak dzielnica się zaangażowała?

J.P: Dajmy im szansę. Spotkam się z przewodniczącymi i będę rozmawiał co jest powodem. Nie wierzę, że mieszkańcy nie są chętni. Oni chcą uczestniczyć w budżecie, ale informacja z dzielnicy do nich nie dotarła. Rady albo to blokują albo były mizerne spotkania z mieszkańcami. Musimy działać.

M.J: To rodzaj świadomości. Na szczeblach władzy przegrają ci, którzy nie docenią tego, że liczy się głos obywatela. Idziemy w tę stronę, że ludzie chcą wiedzieć na co idą ich pieniądze.

J.P: Pierwsze koty za płoty. Damy sobie radę. Musimy zadziałać, żeby ludzie wiedzieli, zę mogą coś zmienić w Krakowie. Musimy zachęcać.


Wyślij opinię na temat artykułu

Kontakt

Sekretariat Zarządu

12 630 61 01

Wyślij wiadomość

Dodaj pliki

Wyślij opinię