Jak może wyglądać to zaprzysiężenie? Czy możliwa jest formuła wyłącznie przed marszałkiem Sejmu?
Przekonamy się dopiero w dniu ceremonii. Nie widzę jednak przeciwwskazań dla takiej formuły, jeśli prezydent nie zdecydował się zaprosić sędziów do Pałacu Prezydenckiego.
Pojawiały się pomysły zaprzysiężenia przed Zgromadzeniem Narodowym. Czy taka formuła miałaby mocniejszy mandat?
Nie przekonuje mnie ta koncepcja. Zgromadzenie Narodowe może działać tylko w przypadkach określonych w Konstytucji, a ślubowanie sędziów TK wynika z ustawy, nie z Konstytucji. W mojej ocenie nie ma więc podstaw do zwołania wspólnych obrad Sejmu i Senatu w tej sprawie.
Co z wymogiem złożenia ślubowania „wobec prezydenta”? Jak to interpretować?
To sformułowanie jest niejednoznaczne. „Wobec” nie musi oznaczać „w obecności”. Co ważne, ślubowanie nie jest składane prezydentowi, lecz państwu i narodowi. Rola prezydenta w tej procedurze nie powinna być przeceniana.
A jeśli prezydent nie pojawi się w Sejmie?
Kluczowe jest to, że został zaproszony. Jeśli nie przyjdzie, to jego decyzja. Nie może być tak, że prezydent uniemożliwia objęcie obowiązków osobom wybranym przez Sejm. Status sędziego TK wynika z samego wyboru.
Szef Kancelarii Prezydenta twierdzi, że zaprzysiężenie bez udziału głowy państwa może być przestępstwem.
Nie zgadzam się z tym. To raczej prezydent wykazuje się zaniechaniem. Sędziowie deklarują gotowość do złożenia ślubowania, a jego brak oznaczałby zrzeczenie się urzędu.
Czy selekcjonowanie sędziów przez prezydenta może mieć konsekwencje prawne?
Moim zdaniem to nadużycie władzy. Natomiast w praktyce trudno oczekiwać szybkich konsekwencji. Postawienie prezydenta przed Trybunałem Stanu wymaga większości dwóch trzecich Zgromadzenia Narodowego, której obecnie nie ma.
Jak może wyglądać dopuszczenie tych sędziów do pracy w Trybunale?
Może dojść do konfliktu. Nie wykluczam scenariuszy siłowych, choć jako obywatel wolałbym ich uniknąć.
W połowie maja Sejm ma wybrać sędziów do KRS. Czy ta procedura będzie wadliwa prawnie?
Nie, choć jest daleka od ideału. W obecnym stanie prawnym to Sejm wybiera członków KRS, ale wprowadzono mechanizm, w którym parlament potwierdza wybór dokonany wcześniej przez środowisko sędziowskie. To próba obejścia impasu.
Na listach są też byli wiceministrowie sprawiedliwości. Czy to problem?
Nie można nikomu zabronić kandydowania. Pytanie, czy zostaną wybrani - a na to szanse wydają się niewielkie.
Gościem Radia Kraków był r Maciej Pach, konstytucjonalista z Poznańskiego Centrum Praw Człowieka Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk