Radio Kraków
  • A
  • A
  • A
share

Rozważanie 1, Wielka Środa, 8 kwietnia 2020 r.

Wielki Tydzień to czas szczególny. Ma nas przygotować przez wyciszenie, pogłębioną refleksję i specjalne liturgie do radosnego przeżycia największych świąt chrześcijaństwa: uroczystości Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Jest uwieńczeniem 40-dniowego okresu Wielkiego Postu, w którym przez akty pokutne, post, umartwienie i modlitwę człowiek szuka swej drogi nawrócenia do Boga.

Specjalnie dobrane czytania liturgiczne wprowadzają nas stopniowo w atmosferę rozpoczynającego się w Wielki Czwartek Triduum Paschalnego. W Wielki Poniedziałek, Wtorek i Środę w kościele katolickim czytamy trzy pierwsze Pieśni Sługi Pańskiego, fantastyczne, piękne i wręcz mistyczne fragmenty starotestamentalnej Księgi Izajasza. Opisują one, kilkaset lat przed Chrystusem, postać Mesjasza, który ma przynieść narodom nowe Prawo i porządek, sam stając się nade wszystko pokornym sługą wszystkich.

Wielki Tydzień oznacza zawsze atmosferę doniosłości i powagi. Ludzie przygotowują na święta swoje domy, robią zakupy, pieką ciasta. Przygotowują także swoje wnętrze przez rekolekcje i spowiedź. Tak zawsze było, i tak miało być i tym razem. Te bezpośrednie dni przygotowania miały nas pobudzić do refleksji nad przemijaniem. Miały uzmysłowić nam słabość doczesnego elementu naszego życia i przypomnieć sobie raz jeszcze, że życie ludzkie ma sens o tyle, o ile trwać będzie także w wieczności. Przez misterium męki i śmierci Jezusa idziemy przecież ku Zmartwychwstaniu!

Chyba nikt nie spodziewał się tego, że w tym roku dostojeństwo i powaga Wielkiego Tygodnia przybiorą zupełnie nowy odcień i wymiar. Jeszcze 40 dni temu, gdy posypywaliśmy głowy popiołem w Środę Popielcową, nic nie wskazywało na to, że tegoroczny czas przygotowania do Wielkanocy będzie dla wszystkich tak wielką próbą wiary i pokory. Nikt nie wyobrażał sobie, że jak domek z kart runie cała misternie budowana przez dziesięciolecia logika tego świata, poczucie bezpieczeństwa, zabezpieczenia materialnego i oferowane nam na co dzień przez media i reklamę obietnice życia szczęśliwego, zdrowego, dostatniego i bezstresowego. Nasz świat jednak, w kilka dni, zmienił się diametralnie.

Dziś, pozamykani w naszych domach, czy to z lęku przed chorobą, czy też zmuszeni przez wprowadzone restrykcje i obostrzenia, często bez możliwości przyjścia do Kościoła, bez uciech i pełnej wolności, pewnie do końca nie dowierzamy, że świata, w który wierzyliśmy, już w tej chwili nie ma. Siedzimy przed telewizorami i komputerami, jak w sytuacji oblężenia i nasłuchujemy co i gdzie się wydarzyło. Śledzimy kolejne doniesienia medialne, sprawdzamy powiększające się słupki z liczbą ludzi chorych i zmarłych. I zadajemy sobie pytanie: kiedy to się skończy?

Żyjemy jak w czasie oblężenia i próbujemy, w tym gąszczu niewiadomych, przeżyć Wielki Tydzień w nowy sposób. Bo i te nadchodzące święta będą przecież inne od wszystkich dotychczasowych. Może czujemy się osamotnieni, zniewoleni, zaniepokojeni, sfrustrowani. Wszystko miało być inaczej! Czy teraz, gdy niewidzialny i podstępny wróg, którego nie sposób dostrzec, czai się wokoło, czy teraz, w tych trudnych czasach, Pan zmartwychwstanie? Tak, zmartwychwstanie. Bo w życiu tak naprawdę nic się nie zmieniło! Zmieniły się tylko zewnętrzne realia. A to, co wydawało się naszą słabością, może w tych trudnych czasach stać się naszą siłą! Ten Wielki Tydzień może bardziej niż kiedykolwiek pokaże nam, że życie człowieka bez wiary w Boga sensu nie ma. Bo i śmierć bez wiary sensu nie ma. A dlaczego akurat bez wiary? A dlatego, że każde życie na ziemi kończy się śmiercią. Wiary potrzeba jednak do tego by mieć pewność, że przecież nie kończy się na tej ziemi.

 

Leszek Gęsiak SJ

 

Wyślij opinię na temat artykułu

Najnowsze

Kontakt

Sekretariat Zarządu

12 630 61 01

Wyślij wiadomość

Dodaj pliki

Wyślij opinię