Nie będzie dzisiaj, jak zapowiadano, decyzji środowiskowej dla budowy nowej drogi startowej na lotnisku w Balicach. Poczekamy na nią co najmniej kolejny miesiąc. Czy pan już nie traci cierpliwości w związku z tym ciągnącym się przecież od lat serialem?
- Ja w tej kwestii mam cierpliwość silną, natomiast faktycznie długo to już trwa. Kiedy dowiedzieliśmy się, że tam były kwestie po raz kolejny zmian decydenta, jeśli chodzi o odpowiednią dyrekcję Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, no wzbudziło to nasze poirytowanie. Natomiast wszystko jest na ostatniej prostej. Muszę powiedzieć, że nowy decydent, nowy szef Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Małopolsce bardzo profesjonalnie do tego podszedł. Ja jestem przekonany, że w tym momencie to już naprawdę jest na ostatniej prostej. Ostatnie tygodnie to jest czas bardzo dobrej pracy i już niebawem ten spektakl, któremu nie jest winny ani obecny rząd, ani obecne władze miasta, ani władze lotniska, niebawem zakończy się sukcesem. To będzie kolejny trudny temat, który rozwiążemy.
Decydujące w tym wypadku jest prawo międzynarodowe, ale dla wielu słuchaczy może to być niezrozumiałe. Jak to jest, że w czasie wojny za wschodnią granicą nie można zbudować nowej drogi startowej dla lotniska cywilno-wojskowego?
- W Polsce wojny nie ma. W Polsce nie ma żadnego stanu wyjątkowego ani nadzwyczajnego.
Funkcjonujemy w granicach prawa, które w naszym kraju obowiązuje i my to prawo musimy stosować. W tym momencie jesteśmy naprawdę na ostatniej prostej. Z informacji, które posiadam, a jestem po świeżej rozmowie z panem prezesem Strutyńskim, naprawdę jesteśmy już na ostatniej prostej i to dobrze wygląda. Trzeba też powiedzieć, że lotnisko w Balicach jest dziś najdynamiczniej rozwijającym się lotniskiem w Europie. To potwierdzają liczby i fakty. Znakomita praca prezesa Strutyńskiego i całej załogi lotniska jest faktem.
Znana jest konkretna, ostateczna data wydania decyzji środowiskowej?
- Informacje, które ja posiadam, mogą nie być całkowicie pełne, ale myślę, że są wystarczające. To jest kwestia być może miesiąca czasu od dnia dzisiejszego, aby ta decyzja została ostatecznie wydana.
Teraz o lądowiskach dla śmigłowców, znajdujących się na terenach małopolskich szpitali. Na nie pójdą pieniądze z funduszu medycznego. W ten sposób zostanie rozbudowane lądowisko Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie. Które jeszcze?
- Między innymi. To jest kilka nowych lądowisk i następnych kilka lądowisk, które będą kompleksowo wyremontowane. Z tego co pamiętam to jest pięć nowych lądowisk i chyba siedem tych, które będą wyremontowane, zarówno tu w Krakowie, ale także to będą szpitale powiatowe.
Wiem, że między innymi długo czekała na to Limanowa, która otrzyma dotację. To są również Wadowice. To blisko 23 miliony złotych, które zasilą placówki ochrony zdrowia. Bardzo dobra decyzja, bardzo potrzebne działanie, potrzebny program. Dyrektorzy szpitali upominali się o to, że to jest potrzebne. Cieszę się, że te środki się znalazły i w tak konkretnej, dużej kwocie trafią właśnie do Małopolski.
To jest dofinansowanie albo finansowanie w stu procentach budowy lub rozbudowy, czy też remontu tych lądowisk dla śmigłowców. Będą jeszcze takie białe plamy, biorąc pod uwagę województwo małopolskie, takich lecznic, gdzie nie będzie, a konieczne byłoby tam zbudowanie lądowiska dla śmigłowców?
- W pierwszej kolejności patrzymy na regiony, nie tyle na konkretne lecznice, co na regiony. W tym momencie możliwość lądowania tego śmigłowca będzie zabezpieczona tak naprawdę na całej mapie województwa małopolskiego. To jest bardzo istotne. Często karetki, które są śmigłowcami, ratują życie ludzkie. Stąd te inwestycje, które są bardzo potrzebne. Program skrojony jest na miarę. Tam gdzie trzeba budować, będzie budowany od podstaw, tam gdzie modernizować, będzie modernizowane. Pozwoli nam to zdecydowanie poprawić bezpieczeństwo naszych mieszkańców.
W poniedziałek minister Klimczak w Krakowie zdecydował, że z powodu braku społecznej akceptacji dla przebiegu S7 Kraków-Myślenice sprawą teraz będzie się zajmować centralna Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Krakowski radny z klubu Kraków dla Mieszkańców mówi, że, nic to nie zmienia, bo nie ma gwarancji, że ta droga nie pójdzie przez południe Krakowa. Są takie gwarancje czy ich nie ma? Czy takie deklaracje pan może złożyć?
- Gwarancja, że nie pójdzie przez południe Krakowa? Za chwilę przyjdą następni, że nie pójdzie też przez północ, wschód, zachód i żadną inną część. Tak nie można. Niestety w tym momencie część polityków środowiska krakowskiego przyjęła postawę już typowo wyborczą, referendalną. W związku z powyższym wypowiedzi mają się nijak do normalnych zachowań i realiów. To nie pan minister Klimczak to wymyślił w poniedziałek. Tu będę precyzyjny. Ta decyzja zapadła w Generalnej Dyrekcji. Pan minister Klimczak wraz z premierem Kosiniakiem ją zakomunikował. Jest to decyzja bardzo dobra, sygnalizowana już wcześniej przez premiera Kosiniaka. To jest różnica między naszym rządem a rządem naszych poprzedników. My słuchamy ludzi. Żaden z tych sześciu wariantów nie został zaakceptowany, ponad 20 tysięcy głosów w konsultacjach. Zdecydowana większość - jeszcze ostatecznego raportu nie ma, ale te dane już posiadamy - jest przeciwko zaakceptowaniu tych wariantów, które są przedstawione. One budzą potężne emocje, więc trzeba jeszcze raz to przeanalizować. Nie idziemy siłowo, tylko chcemy z ludźmi rozmawiać. W związku z powyższym zaprosimy do współpracy samorządowców, którzy zgłaszali uwagi. Będziemy oczekiwać nie krzyków, protestów i transparentów - to jest też prawo obywateli - ale odpowiedzialność polega na tym, że trzeba teraz przyjść i te swoje warianty, które są lepsze, a wielokrotnie grupy i protestujące i samorządowcy mówili, że oni znają lepsze rozwiązania, niech przedstawią naszym ekspertom i poszukajmy rozwiązania akceptowalnego szerzej.
Skoro pan mówi, że trzeba to jeszcze raz przeanalizować, to nie jest wykluczone, że powrócą te warianty, które były do tej pory, w tym te krakowskie?
- Jeden z mędrców powiedział kiedyś, że jednym z najwyższych przejawów głupoty człowieka jest to, żeby robić wciąż to samo, a oczekiwać różnych rezultatów. Te sześć wariantów mamy skonsultowane i te sześć wariantów nie zyskało aprobaty. Nie wyobrażam sobie, że te sześć wariantów będzie ponownie brane pod uwagę. Natomiast ta droga którędyś musi iść. To też mówią protestujący. Niewiele głosów jest takich, które mówią, żeby nie budować S7 i koniec. Dojdzie Beskidzka Droga Integracyjna, ona się włączy w trasę starej Zakopianki. To jest kolejne kilkadziesiąt tysięcy pojazdów na dobę. My musimy patrzeć do przodu. Nasi poprzednicy tej decyzji nie podjęli, spychali do samego końca i dopiero tuż przed wyborami jakieś markowane ruchy przedstawili, bo to jest temat trudny. Mówił o tym minister Klimczak. My się z tematami trudnymi mierzymy, ani to pierwszy, ani ostatni, z którym się mierzymy i z tym sobie też poradzimy, natomiast tu trzeba dużego spokoju. Żeby podkreślić rangę tego, jak to jest dla nas ważne i istotne, zapadła decyzja, żeby bezpośredni nadzór sprawowała Generalna Dyrekcja z Warszawy. Natomiast również zaangażowanie krakowskiego oddziału będzie.
Może tu decydujący był jednak konflikt interesów, o którym się mówi w kuluarach w związku z pracą krakowskiej Generalnej Dyrekcji w sprawie tej drogi?
- Ja konfliktu interesów tutaj nie znam i nie widzę. Znowu to nas odróżnia od rządu naszych poprzedników, że kiedy my dostrzegamy, że obywatele, mieszkańcy mają jakieś obawy, czy aby na pewno tutaj wszystko jest całkowicie bezstronnie, nie ma problemu, my nie mamy nic do ukrycia, niech centrala Generalnej Dyrekcji sprawuje nadzór nad tą inwestycją. To jest inwestycja strategiczna, bardzo ważna dla całej Polski, nie tylko dla Krakowa. Tak też się stało.
Minister infrastruktury różnie się też wypowiadał o opłatach na A4 Kraków-Katowice już po wygaśnięciu umowy ze Stalexportem. Czy decyzja o bezpłatnej autostradzie po wygaśnięciu tej umowy jest już ostateczna, czy jeszcze będzie rozważana?
- Nie. Minister Klimczak wypowiadał się bardzo jednoznacznie.
Ale wcześniej mówił, że…
- Do momentu, kiedy nie miał pełnej wiedzy na ten temat, nie znał dokładnie możliwości. To właśnie odróżnia ministra Klimczaka. Ja go za to bardzo szanuję. On nie obiecuje rzeczy, których nie zrobi. To jest człowiek ogromnej pracowitości. W tym momencie już potwierdził, że od 16 marca 2027 na odcinku od Krakowa do Katowic dla motocykli oraz pojazdów osobowych ta autostrada będzie bezpłatna i tak się właśnie stanie.
Prace nad trzecim i czwartym pasem, kiedy mogłyby się rozpocząć?
- One już w tym momencie ruszyły. Na tym odcinku krakowskim to jest 2,5 miliarda złotych. Tu już dokumenty zostały podpisane przez ministra Klimczaka. Jest również ponad 10 miliardów złotych na udrożnienie A4 poprzez dobudowę kolejnych pasów. To będzie trzeci pas, a na niektórych odcinkach również czwarty. Ponad 10 miliardów złotych planowo od Krakowa do granicy Śląska i Opolszczyzny, czyli na całym odcinku A4 już te umowy zostały podpisane. My robimy, nie gadamy.
Jeszcze jest obwodnica, czyli węzeł Balice i ten węzeł prowadzący na Zakopane. Tam też nowy pas plus most w zapowiedziach.
- To jest te 2,5 miliarda złotych, o których właśnie wspominał minister Klimczak. Tak samo było w przypadku Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. Nie tylko plany, rysunki, mapy i piękne zdjęcia. W ślad za decyzją idą konkretne dokumenty, w tym dokumenty gwarantujące finansowanie. Takie dokumenty podpisał minister Klimczak w poniedziałek w Urzędzie Wojewódzkim.
Jeszcze polityka na koniec. Jak pan się odniesie do plotek, że Michał Kamiński wraz z Adamem Bielanem pracują na rzecz przyszłej koalicji PSL, Prawo i Sprawiedliwość i Konfederacja?
- Odniosę się uśmiechem, którego w radiu nie widać, ale myślę, że go wyrażę. My już tyle razy słyszeliśmy o tym, jacy to my jesteśmy obrotowi, jak to PSL zdradzi... Tylko, że PSL jest jedyną partią, która nie zdradza. Od 130 lat mamy tę samą nazwę, jesteśmy wierni tym samym ideałom i przypominam, że my nigdy w życiu z PiS-em w koalicji nie byliśmy jako Polskie Stronnictwo Ludowe w skali krajowej i tak pozostanie. W tej kwestii dla mnie autorytetem jest Władysław Kosiniak-Kamysz i Piotr Zgorzelski, którzy prowadzą te rozmowy, niekoniecznie koledzy Bielan i Kamiński.
Czyli nie pasowałoby panu za bardzo takie towarzystwo – Konfederacja i PiS w ramach jednej koalicji?
- My jesteśmy lojalni i uczciwi wobec naszych wyborców. Nie jest tajemnicą, że premier Kosiniak miał po wyborach propozycje od Prawa i Sprawiedliwości. Te propozycje były dla niego personalnie znacznie wyższe niż stanowisko, które zajmuje obecnie. Odmówił bez wahania, bo jest człowiekiem uczciwym i godzi się z wolą wyborców. Na dziś wyborcy wskazali, że ma rządzić koalicja partii demokratycznych, koalicja, która w tym momencie sprawuje władzę i tak też pozostanie. Polskie Stronnictwo Ludowe o to będzie walczyć.