Zapis rozmowy Jacka Bańki z podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta, Wojciechem Kolarskim.
Polski Kościół, wierni i krakowianie żegnają biskupa Tadeusza Pieronka. Jak pan wspomina księdza biskupa?
- Ksiądz biskup był jedną z bardziej rozpoznawalnych postaci Kościoła w ostatnich kilkunastu latach. Był krakowską postacią. Można go było spotkać na Franciszkańskiej, w okolicach Uniwersytetu Papieskiego. Był też aktywny w mediach. On wyrażał swoje jednoznaczne opinie. Można się było z nim nie zgadzać, ale był wyrazistą postacią. Prezydent wczoraj powiedział, że to strata dla polskiego Kościoła. Odszedł do domu ojca jeden z ważnych hierarchów.
Można się było nie zgadzać z opiniami, ale tych sądów tak czy inaczej będzie brakować w przestrzeni publicznej?
- W takim dniu jak dzisiaj powinniśmy wspominać kapłana, hierarchę, profesora prawa kanonicznego, byłego rektora, który był ważnym głosem Kościoła. Należy czynić to z szacunkiem dla zmarłego.
Kraków żegna biskupa. W południe będzie bił „Zygmunt”.
- Ksiądz biskup był postacią, która była częścią – proszę wybaczyć te słowa - krakowskiego krajobrazu. On był częścią Krakowa. To pożegnanie jest zatem zrozumiałe.
Dzisiaj zbiera się parlament, żeby przyjąć ustawę, która złagodzić ma skutki podwyżek cen energii. Prezydent Andrzej Duda od razu podpisze tę ustawę? Będzie czas na zanalizowanie tej regulacji, o ile zostanie dzisiaj przyjęta?
- W tej sprawie w Kancelarii toczyły się już prace. Prezydent jeszcze przed świętami, kiedy prace nad projektem tej ustawy miały miejsce w ministerstwie, zaprosił do Pałacu Prezydenckiego ministra energii, żeby poznać szczegóły tych rozwiązań, które mają zapobiec podwyżce cen energii za prąd w gospodarstwach domowych. Informacje zostały zebrane. Założenia są znane. Prezydent swoją decyzją kończy proces legislacyjny. Prezydent decyzję podejmie w takim momencie, żeby przepisy weszły w życie i od nowego roku Polacy nie znaleźli się w trudnej sytuacji, jak mogłoby się stać, gdyby nie rozwiązanie tego problemu, jak to czynią odważni politycy. Z problemem trzeba się zmierzyć, nie należy czekać, ale reagować. Reakcja rządu i prezydenta ma miejsce. Możemy spokojnie czekać na nowy rok. Ceny prądu nie wzrosną. Minister to zagwarantował.
Czyli jest przeanalizowana ta ustawa?
- Ustawa będzie dzisiaj procedowana na posiedzeniu Sejmu. Założenia ustawy są znane. Gdy projekt trafi do prezydenta, będzie czas na decyzję.
Prezydent musi podjąć decyzję w weekend, ewentualnie w poniedziałek, żeby zdążyć przed nowym rokiem.
- Najważniejszy jest efekt. Decyzja zostanie podjęta w odpowiednim momencie, żeby Polacy nie czuli niepokoju z powodu wzrostu cen energii.
Czyli prezydent przeanalizował te długofalowe skutki? Teraz trudno sobie wyobrazić sytuację, że kiedyś zmienią się rządy i jakiś rząd podniesie akcyzę za energię elektryczną. To sytuacja zero-jedynkowa. Tak już będzie.
- Prezydent podejmie decyzję w takim momencie, żeby przepisy przyjęte przez parlament weszły w życie. Chodzi o uniknięcie sytuacji, która mogłaby mieć miejsce, gdyby nie reakcja rządu i prezydenta. To efekt polityki klimatycznej prowadzonej na poziomie UE. Chodzi o zasady opłat za emisję dwutlenku węgla.
Kończy się 2018 rok i świętowanie 100-lecia odzyskania niepodległości. Pan koordynował obchody w Kancelarii Prezydenta. Pod koniec roku jest pan zadowolony, czy zostaje uczycie niedosytu?
- Mam wielką satysfakcję, gdy rozmawiam z różnymi osobami w kraju. Czytam też badania opinii publicznej. W rozmowach prywatnych słyszę jedno. To był wyjątkowy rok. Prezydent Andrzej Duda w czasie orędzia przed rokiem powiedział, że to ma być rok wyjątkowy, w którym wspólnie będziemy tworzyć ten wielki jubileusz. Ta wizja się spełniła. Polacy współtworzyli obchody 100-lecia. Te bodaj 73%, które w połowie listopada wyraziło zadowolenie z przebiegu obchodów, są tego dowodem. W ponad 75% domów wywieszono flagi. To znak zaangażowania na poziomie minimum. Ktoś chciał zamanifestować tak radość. Tę listę form zaangażowania mógłbym ciągnąć. To było wiele tysięcy wydarzeń, tysiące osób śpiewało hymn. Zasięg obchodów był ogromny. Udało się uzyskać efekt ruchu społecznego. Obchody 100-lecia nie ograniczyły się do oficjalnych uroczystości, ale miliony Polaków poczuły radość. Efekty tego będą widoczne w kolejnych latach.
Zapytam o dwie wątpliwości. Przed świętami w Radiu Kraków arcybiskup Marek Jędraszewski mówił, że rocznica nie została w pełni wykorzystana, żeby zasypywać te podziały społeczne i polityczne. Też ma pan takie poczucie?
- Oczywiście żałuję, że zaproszenie skierowane przez prezydenta do byłych prezydentów nie zakończyło się wspólnym udziałem w uroczystości 11 listopada. Możemy żałować, że w biało-czerwonym marszu nie przeszli razem byli premierzy i prezydenci. Sześciu ojców niepodległości reprezentowało różne tradycje i wartości, ale 100 lat temu spotkali się razem. Oni razem zdobyli niepodległą Rzeczpospolitą. Za jakiś czas zobaczymy, że także teraz nas więcej łączy niż dzieli. W tym sensie obchody 100-lecia będą nam do tego służyć.
Druga wątpliwość to inicjatywa referendalna i referendum, do którego nie doszło.
- Prezydent przedstawił propozycję, żeby Polacy wypowiedzieli się na temat kształtu ustrojowego kraju, żeby w roku 100-lecia poza radością, głos opinii publicznej był głosem o kształcie nowoczesnej Polski. Szkoda, że Senat uznał, że to nie jest dobry moment na taką dyskusję i nie dał możliwości Polakom na wypowiedzenie się. To słowa prezydenta. Trudno. Ziarno zostało jednak zasiane. To przekonanie, że Polacy powinni sami decydować o kształcie RP.
To już koniec, czy jeszcze w tych ostatnich dniach będzie jeszcze świętowanie rocznicy?
- Ustawa o obchodach 100-lecia mówi, że rozpoczęliśmy w roku 2018, ale zakończymy świętowanie w momencie, w którym nasi przodkowie ostatecznie ustalili granice. Mówi się o 2021-2022 roku. Jeśli chodzi o tegoroczne obchody to wczoraj prezydent był w Poznaniu na obchodach 100-lecia wybuchu Powstania Wielkopolskiego. To ważne wydarzenie dla Poznania, Wielkopolski i całej Polski. To była wielka rzecz.