Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem PiS, Włodzimierzem Bernackim.
Najpierw wizyta Komisji Weneckiej, teraz sprawa Polski w Parlamencie Europejskim. Można machnąć na to ręką, jak chce zrobić rząd PiS?
- To stwierdzenie zbyt daleko idzie, że rząd PiS chce na to machnąć ręką. Jak wiele lat temu zostawaliśmy członkiem Rady Europy, zdecydowaliśmy się też na to, żeby debatować nad porządkami prawnymi wszystkich członków. Problematyka polska jest nam najbliższa i najlepiej znana. Pojawia się jednak kłopot. Jak popatrzymy na agendę działań Rady Europy, posiedzenia plenarne i komisji to zobaczymy, że sprawa Polski jest jedynie pewną cząstką, ale istotną i ważną. Dziś dyskutujemy na temat porządku prawnego w Polsce, niegdyś dyskutowaliśmy na temat więzień CIA, dyskutujemy na temat Górnego Karabachu czy o problemach wewnętrznych Mołdawii i innych państw. Rząd PiS uczestniczy w procedurach i debacie.
Wczoraj marszałek Terlecki mówił, że wizyta Komisji Weneckiej to wycieczka krajoznawcza. Polski rząd podczas debaty w PE będzie reprezentował wiceminister sprawiedliwości.
- Marszałek Terlecki ma złe doświadczenia w kontaktach z Komisją Wenecką. W czasie ostatniego pobytu członków Komisji, wykazali się oni indolencją. Stąd krytyczne stanowisko marszałka Terleckiego. Co do dzisiejszego posiedzenia Parlamentu Europejskiego to warto patrzeć na procedury. Zobaczymy wtedy, że ta sugestia nie wynika z woli Polski, ale z procedur wewnętrznych PE. Interes Polski będzie przedstawiała Słowacja, jako państwo kierujące pracami.
Parlament zajmie się nie tylko sprawą TK, ale także innymi ustawami. To jest ocena roku rządów PiS?
- Nie. Patrzę na to inaczej, z perspektywy politologa. Widzę zaskakujący proces. Chodzi o to, że obok władzy ustawodawczej, wykonawczej, sądowniczej i samorządowej, pojawił się kolejny podmiot w kształtowaniu porządku prawnego. To Unia Europejska. To blokowanie i hamowanie władz rozszerzyło się o władzę w Brukseli. Zobaczymy. Jesteśmy w takim momencie, w którym forma i procedura zaczyna dominować nad treścią. Są problemy ważne w Europie. Dla biurokratów ważniejsze jest pilnowanie wpływów w państwach. To ten wpływ na krzywiznę ogórka.
Jak ta dzisiejsza debata i rezolucja wpłyną na pozycję Polski?
- Ja polecam sięgnięcie do teorii realizmu politycznego. Wtedy zrozumiemy, że pozycja tego czy innego państwa nie jest budowana przez jazgot medialny, ale na twardym gruncie przesłanek materialnych – zasobu ludzkiego i gospodarczego, realnej siły, która wspiera się na środkach przymusu i armii. To powinno nam wskazywać na to, żeby siłę budować nie na układach i dobrej prasie, jak to robiła koalicja PO-PSL, ale na realizacji interesu i dobra wspólnego. Trzeba pozycję budować też na czynnikach materialnych.
Nim rozpocznie się debata w PE, premier Szydło spotka się z Donaldem Tuskiem. Czego się pan spodziewa po tym spotkaniu? Pani premier zapowiadała propozycje dotyczące reformy UE. To spotkanie to będzie zapowiedź tych zmian?
- Nie wiem o czym pani premier będzie rozmawiała. Mogę powiedzieć co ja bym przekazał Donaldowi Tuskowi. Powiedziałbym mu o tym co się dzieje w naszej części Europy, przekazałbym informacje o twardym stanowisku parlamentu Europy środkowowschodniej, opowiedziałbym o spotkaniu marszałków w Krynicy, gdzie większość przedstawicieli parlamentów wskazywała, że prawie 100 lat od uzyskania przez te państwa niepodległości, ważne jest przywiązanie do tradycji narodowej. Te państwa czują się zagrożone tym, co nadchodzi z południowego wschodu. Chodzi o imigrację. To też nierówne traktowanie państw. Powiedziałbym o tym, że związki między politykami Europy środkowowschodniej stają się realne. Tak zwana stara Europa powinna mieć na uwadze to, że nie są jedynymi rozgrywającymi na tym polu politycznym Unii i Europy.
Chciałem zapytać o sprawę zachowań ksenofobicznych. Mamy w Polsce problem? Jak do takich wypadków dochodzi w Wielkiej Brytanii , rząd brytyjski od razu reaguje i mówi o atakach na tle narodowościowym. Polski rząd milczy. Nie mamy jeszcze problemu?
- Trudno zestawiać skalę tych przypadków. To nie jest porównywalne. To sytuacja, w której poczucie zagrożenia w Europie narasta. To co pan nazywa ksenofobią, występuje w całej Europie. To wynika ze wzrostu poczucia zagrożenia w Europie.
Jeszcze poproszę o komentarz do tekstu Piotra Wierzbickiego, trzymając się tej tematyki. Nie brakuje komentarzy, że dajemy przyzwolenie na takie zachowania grup narodowców. Piotr Wierzbicki pisze, że „nie podoba wam się PiS-owiec, przyjdzie narodowiec”. Taka jest kolej rzeczy? Taka zmiana jest możliwa?
- Nie. To nieporozumienie. Takie sformułowanie... Rząd RP i organy władzy podejmują adekwatne działania do zagrożenia. Była wielka impreza z przedstawicielami wszystkich środowisk ze świata. Były ŚDM. Czy w trakcie tych spotkań były przejawy ksenofobii, rasizmu? Polacy należą do gremium narodów, w których tolerancja jest czymś naturalnym. Ona budowała I RP, współpracę między etnosami w obrębie ziem Polskich w czasie zaborów i w czasie późniejszym. To co nazywamy ksenofobią, było generowane przez władze zaborcze czy komunistyczne. Polacy, jako naród, są tolerancyjni.