Zapis rozmowy Jacka Bańki z senatorem PiS, wiceministrem nauki i edukacji, Włodzimierzem Bernackim.
Uczniowie klas I-III od dziś znowu uczą się w trybie zdalnym. Przy jakiej liczbie zakażeń byłby realny powrót uczniów klas I-III do nauki stacjonarnej? Mamy zaszczepionych nauczycieli.
- Mówimy o tym, co może się wydarzyć. Musimy ograniczyć te codzienne dramatyczne bilanse. To zwiększająca się ilość osób zakażonych i osób w szpitalach pod respiratorami. Niepokojącymi danymi są te dotyczące tego, że coraz większa ilość osób młodszych zapada na Covid-19. Oni trafiają do szpitali. Mamy do czynienia z sytuacją wyjątkowo niebezpieczną. Teraz musimy się skoncentrować na tym, żeby w swojej codzienności zadbać o podstawowe zasady. To dystans, dezynfekcja i właściwe używanie maseczki. Będziemy starannie o to dbać. Wtedy wydaje się, że pod koniec kwietnia i po świętach będziemy mogli to dzisiejsze pytanie powtórnie postawić i próbować udzielić odpowiedzi.
Uczniowie klas ósmych i maturzyści? Brany pod uwagę jest tutaj powrót do nauki stacjonarnej? Czy raczej do egzaminów zostaną w trybie zdalnym i hybrydowym?
- W tej chwili mamy do czynienia… Jest rozporządzenie podpisane w czwartek. Ono daje możliwość – tak jak poprzednio – prowadzenia zajęć hybrydowych. To spotkania, konsultacje dla klas ósmych i maturzystów. To będzie realizowane. Po świętach możemy myśleć o poszerzeniu tej metody kontaktu. Ja sam, mimo że było to dawno, gdy zdałem maturę, przed samym terminem matury, koncentrowałem się na edukacji indywidualnej. Rola i znaczenie mistrza prowadzącego nas przez kilka lat stawała się mniejsza. Te lata odcisnęły piętno edukacyjne. To jednak okres edukacji indywidualnej. Raczej w ministerstwie koncentrujemy się nad tym, żeby jak najszybciej klasy I-II mogły wrócić do szkoły, bo każdy dzień w szkole jest czymś więcej niż 2-3 dni edukacji zdalnej. Mówimy nie tylko o efektach kształcenia, ale o kontaktach społecznych. To kształtowanie postaw, na których nam bardzo zależy.
Rozumiem, że terminy egzaminów ósmoklasistów i maturzystów nie są zagrożone?
- Tak. Egzaminy ósmoklasisty i maturalny mają terminy. Żadnych zmian nie będzie. Mamy świadomość. Modele pokazują, że maj jest terminem, w którym będzie można zrealizować te plany.
Ostatnio gdy rozmawialiśmy, zwracał pan uwagę, że egzaminy to testy, które pokażą, jak pandemia odcisnęła się na polskiej edukacji. Możemy już wyciągać wnioski po próbnych egzaminach? Wiadomo, jaki jest stan po zapaści edukacji?
- Mamy na razie informacje cząstkowe. Szkoły dopiero będą miały kompleksowe wyniki z egzaminu ósmoklasisty. Wyniki będą spływać do ministerstwa. Po rozmowach z nauczycielami wiem, że ten stan jest stanem, który może nie jest krytyczny, ale skłania nas do jak najszybszego wdrożenia programów naprawczych. One będą miały na celu uzupełnienie braków, które się pojawiły.
Ten program naprawczy trzeba będzie poszerzyć? On był przygotowywany przed trzecią falą. Jest już trzecia fala. Te cztery filary, o których mówił minister, trzeba będzie rozbudować?
- Te cztery filary są zasadnicze. One zmieniają się w konkrety. To dopełnienie braków. Pojawi się wkrótce w Sejmie projekt ustawy. Mam nadzieję, że opozycja to poprze. To ustawa kierująca ponad 180 milionów złotych do szkól, żeby uzupełnić braki. Rozwiązaniem na ten rok będzie dodatkowa godzina dla każdej klasy tygodniowo. Dyrektor i nauczyciele zdecydują, na jaki przedmiot to będzie. Myśleliśmy o trzech godzinach, ale powrót uczniów starszych do szkół może być trudne. To powrót do dawnej codzienności. Wdrożenie w obowiązek i dodanie trzech godzin, mogłoby rodzić trudne konsekwencje. Myślimy o jednej godzinie, potem o kolejnych godzinach.
Jakie skutki będzie mieć obniżanie wymagań na egzaminach? To kolejny taki rok z obniżonymi wymaganiami. Jak mówi Jerzy Lackowski, z uwagi na pandemię mamy szkołę w chaosie i szkołę bez żadnych wymagań.
- Cenię sobie znajomość z Jerzym Lackowskim. To mój kolega. Dyskutowaliśmy często o modelu edukacyjnym. Zgadzaliśmy się, że pewne procesy i zjawiska prowadzą do tego, że poziom edukacyjny obniża się. Kontestowaliśmy rozwiązania, które powodują, że profil humanistyczny powodował, że licealiści nie znali praw fizyki. Odwrotne - ścisłowcy nie znali historii i dzieł literackich. Jesteśmy krytyczni wobec tego. Jednak nasza codzienność to codzienność, w której z tego świata odchodzi po kilkaset osób. Nikt nie zawinił. Ta sytuacja wynika z pandemii. Nikt się nie cieszy, nikt nie akceptuje tego, że mamy takie czy inne metody dydaktyczne. One są wymuszone. Staramy się robić wszystko, żeby straty były jak najmniejsze. To nasza wspólna odpowiedzialność. Proszę Jerzego Lackowskiego, żeby także w swojej codzienności dydaktycznej miał świadomość i uzewnętrznił to, co jest ważne. Walczymy o to, żeby maksymalnie wzmocnić proces dydaktyczny.
Wczoraj zmarł Adam Zagajewski. Żegnają go nie tylko czytelnicy, ale także Wydział Filozoficzny UJ. On był absolwentem tego wydziału. Ministerstwo Edukacji i Nauki uhonoruje wybitnego poetę?
- Z całą pewnością. Mistrz Zagajewski to mistrz słowa, ale też człowiek, który był związany z opozycją. On miał odwagę nie tylko słowem walczyć z komuną. On angażował się w działalność przeciwko PRL. On wystąpił przeciwko zmianom w konstytucji w 1975 roku, przez lata był na emigracji. To człowiek-symbol. Symbol niepokorności. Tego, co powoduje, że z nadzieją patrzymy w przyszłość. To jego oddziaływanie w czasach PRL, w czasach terroru, było wielce istotne. To odcisnęło piętno na nas wszystkich.